Widzisz wiadomości znalezione dla frazy: Kuchnia Kasztany

Jaki kolor, pomóżcie

Jaki kolor, pomóżcie
Właśnie jestem w trakcie remontu i stoję przed wyborem koloru ścian do kuchni
i przedpokoju. Ponieważ stanowią one jedność chcę je zrobić w tych samych
barwach. Meble kuchnenne i zabudowa w przedpokoju będą koloru kasztan wenge,
kafelki w kuchni i na całej podłodze będą w beżach. Podobny kolor (beż,
piasek) chciałam dać na ścianach ale zastanawiam się czy nie bedzie za
smutno. Jak myślicie jaki kolor by pasował ?

 » 

ależ fajny dzień mamy dzisiaj co?

ależ fajny przepis na karambolę!
ha! uwielbiam telewizyjne programy kulinarne makłowicza. niezły był też starszy
pan z krakowa, co robił różne ciasta i słodycze. okrasa jest sympatyczny, ale
dobiera strasznie dziwnych gości. jakos zupełnie nie mogę się do nich
przekonać. tego odcinka z karambolą smażoną w cukrze niestety nie widziałem.
próbowałem polewać owoc cytryną (przy papai to bardzo pomaga), ale nadal
pozostwał chemiczny smak. obsmażanie w cukrze - trza będzie spróbować. jak
dokładnie się robi takie cudko? jutro wpadnie córka, to trochę
poeksperymentujemy w kuchni. przygotowałem tez kilkanaście jadalnych kasztanów.
ciekawe jak się uprażą w piekarniku?

Gdzie nad wodę?

No to już przerabaliśmy - patrz wątek o tym jak wytrzymać w autobusach.

Ale podzielę się z Wami pewną obserwacją: kiedyś będąc w Berlinie na Potsadamer
Platz zwróciłem uwagę na panująca wszędzie czystość (Sony Center i Arkaden).
Pomyślałem na początku, że tutaj wszyscy dbają o czystość. Akurat nie miałem co
robić przez pół dnia więc usiadłem przy stoliku, piłem kawę, czytałem książkę i
obserwowałem ludzi. I co? Byli i tacy co pluli, byli tacy co łupinki od
pieczonych kasztanów wyrzucali przed lub za siebie. Ale tacy ze szczotką i
wiadrem pojawiali się przynajmniej co godzinę i wszystko od razu pucowali!

Na koniec jeszcze historia rzekomo prawdziwa, z czasów PRL.

Gdzies za Gomulki jeszcze jechala sobie po PRL
wycieczka polonusow z Francji. Zajechali do miasteczka, ida do restauracji na
obiad. Jak to starsi ludzie , najpierw do toalety sie udali. Tam szok, gowna
przyschniete gruba warstwa, mocz po kostki itp. Tego wszystkiego pilnuje
babina z talerzykiem na grosze... Czemu u Was tak tu brudno? A bo pani, wojna,
Hitler wszystko poniszzyl, niczego nie ma... Jedna z polonusek poszla do
kuchni, pogadala, wrocila ze szczotka, szmata, wiadrem. Po pietnastu minutach
wyszla z WC i oswiadczyla " no to usunelam wam skutki tej drugiej wojny!".

Kto poda szmate i wiadro Millerowi?

=====
pasi.brzuch.w.interia.pl/pasibrzuch.gif

Preznty,prezenty ..jak kuchnia dla dzieci?

moje klony mają kuchnię firmy miele, poprzednią wersję tego
www.allegro.pl/item798150229_kuchnia_klein_miele.html
i jestesmy bardzo zadowoleni.
u nas jest jeszcze pralka w zestawie
taka duza kuchnia daje sporo radosci dzieciom i przede wszystkim
jest miejsce do zabawy dla dwojga.
my dokupilismy jeszcze dwa zestawy jedzenia i gotują codziennie.
kupilismy na drugie urodziny. wtedy nie wzbudziła wielkich emocji.
po prostu byla nowa zabawka. ale od jakiegos min pol roku gotowanie
jest non stop. teraz gotuja głownie z kasztanow.
tą, ktorą zalinkowałaś jest fajna.
co do ceny, to nie znajdziesz raczej taniej nic tych gabarytów.

 » 

ciemna podłoga - merbau, wenge

22 metrowy pokój z otwarta kuchnia i podloga jak swiezo rozłupany kasztan.. Nam
tez każdy marudził, ale nic to, w końcu to nasz dom. Ja i tak codziennie
sprzątałam, bo miałam raczkujące dziecko. Nota bene byłam zadowolona, ze widać
każdy pyłek, bo to pomagało w sprzątaniu.

Ściany mamy oliwkowe, mebelki w kuchni jasny buk, a w pokoju przyciemniana
sosna. OKna na zachodu, wiec słońce wpada w południe i zostaje aż do wieczora.

Niestety już tam nie mieszkam (wyjechałam za graniczkę) i bardzo tęsknie ;-(

Kasztany i jesienne ciasteczka

Kasztany i jesienne ciasteczka
W weekend robimy pożegnanie lata. Przyjdzie kolezanka. Może będziemy piekły
ciasteczka. Straszną mam ochote tak siedziec w kuchni, pić alkohol, może
trochę palić papierosy, zaglądać do piekarnika...
Potem może na spacer, pozbierać kasztany (przez cała jesień grzeję je w
kieszeni kurtki).
Może ostatni grill...
Tak sie nic nie chce. A jeszcze 2-3 tygodnie temu miałam ochotę odwiedzac
wszystkich znajomych, nadrobic kontakty :)

Meble kuchenne firm Remeb i Aran - które lepsze?

Meble kuchenne firm Remeb i Aran - które lepsze?
Po obejrzeniu tysiąca kuchni wybrałam ostatecznie dwie firmy: polską Remeb i
włoską Aran. Firma Remeb nie zachwyca stroną w internecie (prawdę mówiąc w
życiu bym ich nie wybrała oglądając ich stronę), natomiast ich kuchnia "na
żywo" - w TTW powaliła mnie na kolana (drewno czereśnia barwiona na kasztan).
Kuchnia firmy Aran (także czereśnia) też bardzo ładna.
Najciekawsze jest to, że kuchnia włoska wychodzi dużo taniej od polskiej (na
podstawie wstępnej wyceny).
Użytkowników ww kuchni proszę o opinie.

Wycieczki samochodowe po Europie.

> np. kilo winogron u nas 4 zł , a tam też 4 (€), itd.

Bardzo nie chcę dyskutować o cenach, ale to chyba niezbyt trafny przykład.
Takich odmian ciemnych winogron, jakie smakowałem np. na Korsyce (po 4,- €/kg),
to u nas nawet nie widziałem, nawet powyżej 10,- PLN/kg.
A skrzynkę zwykłych winogron we Włoszech kupiłem za 5,- €, zwykłe żółte melony
(z wozu) po 0.75 €...

Mąka na Korsyce jednak była dużo droższa, ale... była z kasztanów, itd.

I o takich właśnie niezwykłościach kuchni wakacyjnej chyba fajnie byłoby
powspominać...

Pozdrawiam

bah7

P.S.: Kabanosy "Krakusa" to jednak zabieram ze sobą, bo takich nie dostanę
chyba nigdzie...

Kto chce na banner cz. II

* CZY MIKOLAJKA MOZNA POCZYTAC W SIECI?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY NAPOLEON JADAL NAPOLEONKI?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* ALZACJA? CO TAM JEST WARTE ZOBACZENIA?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* RENDEZ-VOUS POD WIEZA EIFFLA
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY NAJLEPSZE KASZTANY SA NA PLACU PIGALLE?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* GDZIE BYWAJA FRANCUZI W WARSZAWIE?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY FRANCUZI WIEDZIELI O SOJUSZU Z POLSKA PRZED II WOJNA SWIATOWA?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* SWIETO NALESNIKOW W KUCHNI FRANCUSKIEJ
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* DLACZEGO BREL SPIEWA PO FRANCUSKU
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* FRANCJA MON AMOUR
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* MAGICZNE MIEJSCA WE FRANCJI
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* FRANCJA NA WAKACJE CZY JAKO MIEJSCE DO MIESZKANIA
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* LUBISZ FRANCUSKIE PIOSENKI?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* ZNASZ FRANCUSKIE KAWALY?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129

Francja - Rousilion

Languedoc Roussillon to 5 departamentow ,i gastronomia np w Pyrenées
Orientales jest inna od np. gastronomii w Lozere.
Pyrenées Orientales bardziej przypomina kuchnie hiszpanska a Lozere to biedny
region tam kuchnia jest skromna bez miesa,je sie duzo chataignes-kasztan
jadalny?
w jakim departamencie bedziesz dokladnie?

Port Grimaud

Port Grimaud
Sam Port Grimaud to miasteczko turystyczne wybudowane w latach 60-tych. Założenie by wyglądało ono tak a nie inaczej słuszne jak najbardziej. Poza tym raczej nic ciekawego. Plusy- blisko do Grimaud i Saint Tropez (pojazdem). Do najbliższego dużego hipermarketu można nawet spacerkiem.
Dobrze że wybierasz sie w czercu bo lipiec i sierrpien, zwłaszcza sierpien nie do zniesienia ze względu na ludzką ciżbę. Fajnie jest odbic z utartych szlaków i trafic np do mieściny słynącej z jadalnych kasztanów i wszystkiego co można z nich zrobic (konfitury, lody, niestety nie pamietam juz nazwy miasteczka). Prawdziwa francuska kuchnia? Na pewno nie tam gdzie masa turystów. Małe miasteczka poza trasami- tam mozna znalezc prawdziwy smak Francji...

Pamietacie stare zabwy???

nigdy sie nie nudzilismy :)
1. ciciubabka
2. chowanego
3. berek
4. klasy
5. podchody
6. szukanie skarbow
7. kosmos
8. panstwa- miasta
9. wywoluje wojne przeciwko...
10. w czasie deszczu karty, monopoly, kalosze i bieganie po kaluzach z parasolkami
11. gotowanie jak dziadkowie lub rodzice udostepnili kuchnie
12. spanie pod namiotami, czasami rozkladalo sie po 5 namiotow, zawsze ktos
dorosly pilnowal
13. wyscigi rowerowe
14. jazda na wrotkach
15. skakanie po trzepaku
16. wyprowadzanie mlodszych dzieci, toczyly sie u nas wojny o to, kto pierwszy
pojdzie do danego rodzica po dziecko, oddawali nam kilkumiesieczne maluchy pod
opieke, a sami mielismy po 8 lat. I to nie bylo tak dawno temu (16lat). Nigdy
zadnemu dziecku nic sie nie stalo
17. lazenie po drzewach
18. zbieractwo- etykiety i historyjki po gumach donald (do teraz mam ich okolo
100), po czekoladach, samochody z gum turbo, oczywiscie karteczki z notesikow,
kolorowe. Do teraz mam wszystkie zbieranie reklam, ktorymi teraz nas
zasypuja, a kiedys pojawialy sie rzadko
19. rolnik sam w dolinie
20. chodzi lisek kolo drogi
21. zbieranie ziaren pszenicy, obieranie i robienie z tego gum do zucia
22. robienie kleju z kasztanow
23. palant z tenisowych pileczek i kijow
24. uprawianie ogrodka

wiem, ze znalazlabym tego jeszcze mnostow, ale teraz nie pamietam. NIGDY sie nie
nudzilismy. Zawsze nas biegalo 10-15 osob i zawsze wymyslelismy jakas zabawe

19-mcy i w co tu się pobawić??? POMOCY!

do mk271
Dzięki za Twoje propozycje!
Co do tego jak my się bawimy to sporo zabawa mamy podobnych, min.
czytanie/oglądanie bajek, wyścigi samochodowe, robienie zjeżdżalni dla
samochodów z deski do prasowania (uwielbia to mój Szkrab), a potem robimy z
tego zjeżdżalnie dla Synka!, A poza tym to uwielbia malować kredkami w sowim
zeszyciku oraz czasami rozkładam mu taki ogromny karton na podłodze i tam też
sobie maluje. Oczywiście okno też jest atrakcyjne szczególnie jak jadą pociągi
. Bawimy się też w chowanego, w berka, gramy w piłkę (też to uwielbia), masa
solna, plastelina z nazbieranymi jeszcze jesienią kasztanami i żołędziami,
układanie garczków w kuchni i od długiego już czasu zabawa z grochem, makaronem
(wsypuję Mu kilka takich produktów do garczka, daję łyżkę i Synka nie ma z 3 min
! ).
No i oprócz tego czasami jakiś pomysł na bieżąco wpadnie mi do głowy ale i
szybko wylatuje...

Acha, zapomniałabym o extra super zabawie jaką jest zabawa z wodą, m.in.
przelewanie wody z pojemina do pojemnika, mycie ściereczkami szafek, bełtanie
wody łyżkami....

pozdarwiam i życze miłych zabaw

Do przyszłych mieszkańców osiedla Wilczak

Też się troszeczkę boję tego zacienienia, bo to moze oznaczać, że mieszkanie
będzie niedoświetlone, a z pewnością kuchnia. 33m-owy taras tworzy małą loggie
przy kuchni. Widzę zalety i wady. Do zalet zaliczam mozliwość przesiadywania na
tarasie w czasie deszczu. Wadą może być brak światła pomimo tego, że taras jest
od strony południowej. Pocieszam się myslą, że przed moim tarasem jest luka w
zwartym szpalerze drzew. Kłania mi się jeno kasztan. A ja się kłaniam dziś
sąsiadom. Ania

Kasztany jadalne

Kasztany sa szeroko uzywane w kuchni azerbejdzanskiej.Absolutnie najlepszym
daniem do ktorego mozna uzyc kasztanow jest plow.Oprocz tego w kuchni azerbej-
dzanskiej dodaje sie je np.do zup albo do takich potraw jak kelem dolmasy
- golabki z kapusty ale robione zupelnie inaczej niz w Polsce.Przepisy mozesz
znalezc na takich stronach :
www.baku-az.com/cookery/
www.baku-vision.com/index_Kitchen.htm
www.geocities.com/kuxna_2000/

Kasztany jadalne

Nie jest to ani jezyk Ewenkow,Czukczow ani Suahili.W Polsce wiele ludzi zna
angielski wiec mysle ze nie ma wielkich problemow z tlumaczeniem a rosyjski
to przeciez jezyk slowianski i podobny do polskiego.Jesli chodzi o skladniki
to rowniez nie ma tu nic trudnego po prostu jest to przyrzadzane inaczej
za to nigdzie nie spotkalem bardziej smacznych i ciekawych dan z kasztanami
niz na Kaukazie.Mieszkam tu na stale i ciagle odkrywam w tutejszych kuchniach
cos nowego.

orzechy wodne - o co chodzi?

To oczywiescie "doslownie"przetlumaczone kasztany jadalne z puszki w zalewie
wodnej. Nie tylko w kuchni chinskiej- ponizej podaje swietny dip do chipsow,
ktory zawsze cieszy sie wielka popularnoscia/mozna go tez podac w chlebie-
najlepiej okraglym, wydlubac srodek, zeby zrobic z niego gleboka miske. Srodek
poskubac na czesci i podawac do dipu zamiast chipsow/.
Przepis-
mrozony szpinak/2 srednie opakowania/-wrzucony na wrzatek, zagotowany,
wystudzone,odcisniety, przesiekany na mniejsze kawalki polaczyc z zawartoscia
jednej puszki kasztanow/odcedzonych z wody i posiekanych/, dodac peczek
zielonej cebulki drobno posiekanej,wsypac 1 zupe Knorra z porow, wymieszac z
majonezem i smietana/proporcje mniej wiecej rowne, moze byc ciut wiecej
majonezu/. Wymieszac, przykryc miske, wstawic do lodowki noc wczesniej lub
rano tego dnia gdy bedzie podawany/musi postac pare godzin przez ta suche zupe
no i zeby sie przegryzc/. Przed samym podaniem przekladamy do swiezej miski
lub do chleba.

Do posiadaczy waniliowych mebli!

Ja mam bardzo ciemną kuchnię bo jakiś palant-wrchitekt wymyślił okienka malusie
jak w piwnicy. Żeby nie pogarszać sprawy na podłodze i ścianach między meblami
położyłam kremowo-beżowe kafle. Fronty tez są beżowe. Jest jasno i przyjemnie.
Acha... Zapomniałam dodać, że żeby "zauważyć" że coś jednak w kuchni stoi,
znaczy się żeby nie zlało się wszystko to boki szafek i blat mam ciemnobrązowe
(kasztan)

P.S. Ja osobiście jestem przeciwniczką gresu ze względu na jego "plamolubność".
Miałam już raz w kuchni i mimo wcześniejszej impregrancji chłonął wszystko co
na niego spadło. Nie skończyło się na rwaniu płytek tylko dlatego że zmieniłam
mieszkanie.

kuchnia z laminatu

Jak juz pisałem w posccie który został usunięty (moze z uwagi na link kóry był
do zdjecia takiej kuchni)
kuchnie z laminatu mogą wyglądac lepiej niz z MDF -u
szczególnie ostatnie nowości z Pfleiderera sa ciekawe
np kasztan
wysłałem zdjecie kuchni z gruszy na priv
warto przydusic wykonawcę zeby nie świrował z ceną
kuchnia z melaminy powinna być tańsza (moze nie dużo ale zawsze) o jakies 10-15
%
chociazbby ze względu na cene materiałów
natomiast dobrze jest wymagac od wykonawcy aby dał wykończenie krawędzi frontów
w PCV grubości min. 1mm a nie nie standotron czy cienka PCV

Piwo z kasztanów

Piwo z kasztanów
Mam pytanie: czy ktoś wie jak uważyć piwo z kasztanów? Gdzieś wyczytałem że jest to specjalność sycylijskiej (o ile dobrze pamiętam) kuchni, napój o bardzo charakterystycznym smaku i zapachu. Jako że teraz jest sezon na w/w to może warto spróbować, tym bardziej że byłby to trunek własnej roboty.

ziola w kuchni

Ziolek akurat nie sadze. Ale mam i na parapecie w kuchni (naslonecznienie
akurat) oraz na balkonie, pare doniczek, gdzie rosna rozne dziwne hodowle:
kasztan, zoledz, trzy drzewka czeresniowe, jakies trawy do tego. Drzewka
czeresniowe wywioze teraz do babci na wies. Zasadzimy w ogrodzie, noz widelec
wyrosna z nich wielkie drzewa kiedys. :)
Kupuje jescze nasionka w torebce, z ktorych rosna kielki. W dodatku mieszanki.
Uwielbiam rzerzuche, takze regularnie sadze.

swieta we Francji czy w Polsce?

raz w Polsce w gorach raz we Francji. Staram sie laczy dwie kuchnie, dwie
tradycje. Do Polski wioze kasztany na slodko a z Polski zakwas na zurek. W tym
roku jade w gory, do siebie. Najwazniejsze, ze moj maz (100 % Francuz) juz sie
nie moze doczekac sniegu, nart, oplatka, barszczyku i swoich szwagierek

LOL!

Szefa nie spotkałem, siedzę sobie właśnie w barze na lotnisku w Budapeszcie i
czekając na samolot popijajam miejscowe piwo Borsodi (zupełnie przyzwoite,
szkoda że w Polsce duże browary nie potrafią już warzyć piwa) i wciąż mam
dylemat co wybrać. Za jakiś tydzień trzeba się będzie zdecydować.

Kto by pomyślał, że takie problemy może mieć człowiek w tzw. kryzysie.

Kolejna gastronomiczna ciekawostka. W centrum Budapesztu zajęło mi ponad godzinę
znalezienie węgierskiej restauracji/baru/łotewera. W końcu znalazłem gdzieś w
bok o głównej Rakoczi ut. Zjadłem fantastyczny gulasz z dzika z galuszkami,
piklami z jednej z 1000 odmian papryki i krem z kasztanów na deser.

Na moją uwagę, że trudno o węgierską knajpę w Budapeszcie właściciel stwierdził,
że on zna najwyżej 5 (pięć) węgierskich restauracji w Budapeszcie. Jak można z
taką kuchnią tak zepsuć marketing? Polacy są kulinarnymi abnegatami, ale
niby-polskiego schabowego i niby-bigos można zjeść w każdym mieście.

Wpadki w serialach

M jak miłość - obiad
Wczorajszy odcinek. Ten, w którym to Tomek (taksówkarz) przywiózł tą Zosię i
cały odcinek to zamieszanie wokół tego tematu.

Ale mi chodzi o wpadkę z obiadem u Mostowiaków (Lucka i Basi)

1. Scena kiedy dzieci bawią się na kocu na podłodze kasztanami. Wchodzi Basia i
pyta: "Gdzie Natalka?". Lucek odpowiada jej, że zjadła zupę i poszła na spacer.
2. Scena kiedy Basia z Natalką siedzą nad rzeką, pod drzewem. Basia mówi do
Natalki: "Wracajmy bo dziadek z Mateuszkiem czekają na drugie danie"
3. Scena w kuchni Mostowiaków. Lucek kończy jeść. I co ? I tu jest właśnie
WPADKA. Bo Basia zbierała głębokie talerze, a w nich były jeszcze resztki zupy
(jakiś czerwony odcień - może barszcz?)
I to miało być to drugie danie? Najpierw gadają, że jedli już zupę, potem, ze
trzeba iść robić drugie danie, a potem znowu jedzą zupe :) hehe

POZDRAWIAM :)

Wpadki w serialach

mJm - OBIAD
Wczorajszy odcinek. Ten, w którym to Tomek (taksówkarz) przywiózł tą Zosię i
cały odcinek to zamieszanie wokół tego tematu.

Ale mi chodzi o wpadkę z obiadem u Mostowiaków (Lucka i Basi)

1. Scena kiedy dzieci bawią się na kocu na podłodze kasztanami. Wchodzi Basia i
pyta: "Gdzie Natalka?". Lucek odpowiada jej, że zjadła zupę i poszła na spacer.
2. Scena kiedy Basia z Natalką siedzą nad rzeką, pod drzewem. Basia mówi do
Natalki: "Wracajmy bo dziadek z Mateuszkiem czekają na drugie danie"
3. Scena w kuchni Mostowiaków. Lucek kończy jeść. I co ? I tu jest właśnie
WPADKA. Bo Basia zbierała głębokie talerze, a w nich były jeszcze resztki zupy
(jakiś czerwony odcień - może barszcz?)
I to miało być to drugie danie? Najpierw gadają, że jedli już zupę, potem, ze
trzeba iść robić drugie danie, a potem znowu jedzą zupe :) hehe

POZDRAWIAM :)

Wasze ulubione knajpeczki, reastauracje....


Podaję moje ulubione

SAN REMO-pyszne lody(chyba najlepsze w zg)przyrządzone z fantazją(:D)-
spaghetti lodowe,lasagne,specjalny deser lodowy dla zakochanych,dobra
kawa.Ceny znośne-za większe desery płaci się od 9 do 12 zł.(ul.Francuska)

NIGER-bardzo dobry tort czekoladowy,pyszna czekolada i kawa,nigdzie nie
jadłam tak pysznych lodów waniliowych,ceny są niskie (na mieście,sąsiaduje z
Roberto)

KOLOSEUM-można wpaść po seansie w kinie,bardzo dobra pizza,spaghetti,ceny na
każdą kieszeń,mała pizza już od 4.99.Lokal jest dwupiętrowy,więc nie trzeba
się martwić o wolne miejsca,bo jest ich pod dostatkiem.(naprzeciwko kina Wenus)

POD KASZTANEM-fajna atmosfera,z głośników płynie bluesowy rytm,można
poczytać fajne gazety,zjeść kanapkę,wypić dobrą herbatkę,do tego pyszne
ciastko,w deserach też można powybierać.Bardzo fajny ogródek,czasami odbywają
się imprezy.(koło placu pocztowego)

SCHABIK-bardzo dobre jedzenie-kuchnia polska,ceny rozsądne,przychodzą "grube
ryby"(naprzeciwko Centrum Biznesu).

TURYSTA-jeżeli lądujesz w Zg jako podróżny,nie radze zgłodniałemu jeść na
dworcu,lepiej udać się do tego taniego baru.Wystrój brzydki,ale jedzenie dobre
i przede wszystkim tanie(w sam raz na kieszeń studenta).Bez obaw,że się czymś
zatrujesz.Ja najbardziej polecam ruskie pierogi.(nieopodal dworca)

Kiełbasa podbija Londyn

najlepsze polskie produkty w sklepach zydowskich
najlepsze polskie produkty sa w sklepach zydowskich a najlepiej jak sa one
zalozone niedawno przez wyjezdzajacych z Rosji Zydow,tam sa
krowki,kukulki,raczki,ptasie mleczko,zurek,kielbasa biala,buraki przecierane i
cwikla,sa pudelka torcika wedlowskiego jest mieszanka czekoladowa wedlowska i
krakowska sa kasztany,Prince Polo,Danusie,orzechowe,Royale,Amico i Delicje
szampanskie,Michalki,Krowki,Kubanki i rozne rodzaje sledzi i paczki i
jablecznik i makowiec,salatki tenczynska i krakowska oraz ogorki i kapusta
kiszona i pomyslec ze tyle niby polskich potraw a okazuje sie ze to wszystko sa
standarty kuchni zydowskiej i tylko nie ma tam szynki,schabowego,golonki czy
mielonego oni woieprzowiny nie jedza.

Jak jeść granata?

Hormetli Saxifraga.Kuchnia to rzecz jasna przede wszystkim rzecz gustu - ktos
lubi np.kuchnie hiszpanska,ktos polska a ktos nie moze zyc bez Mc Donalda.
Kuchnia mongolska raczej nie pewno nie jest wyrafinowana ale sa w niej potrawy
naprawde smaczne.W Iranie bylem kilkakrotnie ale kuchnia perska zdecydowanie
nie wywarla na mnie wrazenia (to rzecz jasna moje osobiste odczucie) mimo
ze jestem milosnikiem kuchni,staram sie zawsze podgladac przygotowywanie dan,
zbieram przepisy a w Iranie jadlem zarowno w domach ludzi naprawde bogatych
jak i tych ktorzy nie dysponuja takimi mozliwosciami finansowymi tudziez
w roznych restauracjach.Z krajow sasiednich np. ciekawsza jest dla mnie kuchnia
turecka a znacznie lepsza,roznorodna, z o wiele wiekszym polotem kuchnia Kaukazu
Razem z kolegami porownywalismy np.te same potrawy ktore mozna spotkac w Iranie
i w krajach sasiednich.Plow robiony w Iranie przegrywa JEDNOZNACZNIE z plowem
azerbejdzanskim ktory jest znacznie smaczniejszy i ma o wiele wiecej skladnikow
- w Iranie praktycznie w ogole nie uzywa sie kasztanow ktore sa podstawa w plo-
wie azerbejdzanskim.W porownaniu np.z kuchnia gruzinska stol przystawek,salatek,
zakasek to bardzo ubogi krewny a czegos takiego jak wysmienitego jak mchali czy
saciwi nie spotkalem nigdzie w Iranie.Nie wspominan juz o tym ze z przyczyn
wiadomych w Iranie nie znajdziemy nigdzie wieprzowiny i nie do potraw nie dodaje
sie np. wina co jakby sie nie patrzec ubozy jednak kuchnie.

Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjatyckiej

Dla mnie najwazniejszy jest brak woka. Zbieram sie od jakiegos czasu, zeby go
kupic. Na razie uzywam ogromnej patelni z grubym dnem, ale to chyba jednak nie
to samo. Druga sprawa, to mnostwo skladnikow nie uzywanych w innych kuchniach
swiata, jak maslo sezamowe, mleko kokosowe, ocet i wino ryzowe, itd., itp.
Czasem kupuje takie rzeczy, jednak zuzywaja sie zbyt wolno i musze je pozniej
wyrzucac. A nie chce z drugiej strony ograniczac sie jedynie do kuchni
azjatyckiej, bo przeciez nie w tym rzecz :)

Sa tez skladniki, ktorych w Szczecinie nigdzie nie moge dostac, nawet w
hipermarketach, jak przyprawy kuchni indyjskiej, rozne gatunki papryki, czy
taki wynalazek jak kasztany wodne.

Kuchnie np. wloska znam na tyle, ze w razie braku jakiegos istotnego skladnika
moge czasem zastapic cos czyms innym. Kuchni azjatyckiej tak dobrze nie znam.
No wiec pojawia sie problem: staram sie gotowac wg przepisu, i potrzebuje do
tego np: lyzke sosu ostrygowego, lyzke sosu sojowego jasnego, lyzke wina
ryzowego, lyzke sosu sojowego jasnego, lyzeczke skrobi kukurydzianej, 2 lyzki
kielkow, 2 lyzki pedow bambusa, itd. A co zrobic z reszta zakupionych
skladnikow? Nie da sie tego jesc codziennie.

Oliva z oliwek-przepisy

Oliva z oliwek-przepisy
Wczoraj bylismy zaproszeni na zbieranie oliwek polaczone z lunchem w Davero,
ktora jest jedna z najlepszych malych lokalnych /w Sonomie/firm produkujacych
swietna oliwe z oliwek.
Zalaczam link, bo maja duzo dobrych przepisow na swojej stronie internetowej,
wszystkie oczywiscie z udzialem oliwy. Zona wlasciciela byla szefem kuchni w
kilku najlepszych restauracji w San Francisco, pozniej miala swoja wlasna,
teraz bardziej robia przyjecia na swoim oliwnym ranchu/zabieraja sie tez za
wino, juz maja jeden rodzaj czerwonego, swietne, wczoraj pilismy/.
Na lunch podala grilowane z rozmarynem kawalki kurczaka ulozone na wielkiej
misce pelnej salaty z pestkami granata, kawalkami pieczonych kasztanow i
vinegretem. Do tego byla zapiekanka z ziemniakow z butternut squash/rodzaj
kabaczka/, jako jarzyne podala brukselke "al dente" podsmazana z czerwona
cebula i kawaleczkami boczku, byl tez talerz priosciutto wlasnej roboty,
chleb rowniez pieczony na ranchu, oczywiscie oliwki i ich wlasna oliwa do
maczania chleba.
www.davero.com/davero-home.php

KTÓRY LOKAL NA ŚLUB??? DORADŹCIE!!!

Też robiliśmy wesele "Pod kasztanami" w tym większym lokalu, w ubiegłym roku i
jesteśmy bardzo zadowoleni. Płaciliśmy ok 100zł od osoby. Plusem jest to że w
ostatecznym rozliczeniu prawie nic się nie zmieniło w porównaniu z kosztem
przewidywanym. Ostatecznie nie wzięli od nas pieniędzy za trzy pokoje. No i
szefowi kuchni należą się pochwały. Menu ciekawe, smaczne mimo nie najwyższej
ceny

co za pogoda do licha jasnego!

Pogoda piekna:)
Po dzisiejszym spacerze pomyslalam sobie, ze na emigracji nie brakowaloby mi kulinarnych specjalow, i
tak moja kuchnia daleka od tradycyjnej polskiej jest:), ale najbardziej zapachu bzu, jasminu i akacji(juz
wkrotce) i widoku kwitnacych kasztanow:)
Pozdrawiam majowo:)
Pai

Pierwsza noc z kotem....

Pierwsza noc z kotem....
;)
trzcia nad ranem... kot postanowil pobiegac po mieszkaniu i pomiauczec...
obudzic nas i sprobowac zaprowadzic do kuchni... potem przypomnial sobie, ze
jest przeciez kasztan, ktorego sie tak fajnie turla po podlodze... (gdzies
pomiedzy bylo jeszcze drapanie lozka i proby darcia firanek zakonczone kapciem
w glowe)... po zabraniu kasztana kot postanowil glosno wyrazic swoje
niezadowolenie... :|
i tak do piatej rano....

watek antykulinarny ;)

Kiedyś czytałam w jakimś artykule, że kuchnia turecka obok chińskiej i
francuskiej jest najbardziej urozmaicona i harmonijna oraz należy do najlepszych
na świecie. Dodam, że nie był to artykuł w prasie tureckiej Na ogół bardzo mi
smakuje, ale raczej kuchnia egejska, która ma wiele wspólnego z grecką. Takich
tradycyjnych potraw wschodnich nie miałam jeszcze okazji spróbować.

Nie lubię:

- tureckiego chleba "jak z waty" (lubie natomiast chleb wiejski, taki placek)
- kandyzowanych kasztanów i orzechów włoskich (koleżanka pochodząca z Mersin
zawsze mnie tym częstuje, podobno jakiś przysmak lokalny)
- sucuk - za dużo w tym przypraw
- wędlin - macar salam, fistikli salam, parówki - a fuj, jeszcze gorsze niż te
polskie mokre szynki ze śluzem z supermarketu
- ogórków kiszonych
- bamyi
- kimyon (czasem mam wrażenie, że jest dodawany niemal do wszystkiego)
- kokorec (jadłam raz, nawet był jadalny, ale nie powtórzę tego doświadczenia
kulinarnego)
- kurabiye (tuzlu, un kurabiyesi)
- kadayif (ekmek kadayifi, burma kadayifi)
- irmik helvasi

Wyżej ktoś pisał, że jedzenie jest letnie, otóż najczęściej schłodzone podawane
są potrawy na bazie oliwy tzw. zeytinyaglilar, które muszą trochę postać żeby
smaki w pełni się rozwinęły ("przegryzły"). Kiedyś myślałam że powodem jest
gorący klimat i dlatego wolą jeść jak potrawa wystygnie

mezczyzni i kuchnia...

mezczyzni i kuchnia...
Dzis zapodalam karkoweczke z piekarnika z ziemniaczkami i... kasztanami tymi
jadalnymi oczywiscie;-) przygotowalam, zapodalam, podalam ladnie na stol....
i co???? i lewis w trakcie jedzenia zarzucil tekstem: widzisz, portugalczycy
wiedza jak gotowac! A powiedzial to nie dlatego ze zaczyna mnie utozsamiac z
portugalska "rasa", lecz dlatego, ze stwierdzil, ze dzisiejszy obiad to jego
dzielo... Fakt, zapytalam sie wczesniej jak chce miec to zrobione i co sobie
zyczy "w srodku", poprosilam o pomoc przy przerzucaniu na druga strone w
piekarniku (ja sie standardowo parze i kroje w kuchni), a wszystko to dlatego
ze znam typa nie od dzis i wole trzy razy zapytac, niz pozniej uslyszec ze
cos zrobilam nie tak...
Moj "maestro kuchni" fakt ze gotuje dobrze, ale za chiny i za japonie nie
pamieta o fakcie, ze to wlasnie my "niekuchenne kobity", spedzamy wiekszosc
czasu w okolicach kuchni, ze nasze przygotowania potraw roznych, bardzo
czesto wynikaja z faktu, ze "obiad musi byc"...
I zeby choc roze w zebach dzis przyniosl........

widok za oknem

Ja wiosną podglądam z kuchni ptaki, jak budują gniazda na starych drzewach: niemal zaraz przy oknie - dlatego nie mam firanki. Dalej jest ulica (fe) i zieleni ciąg dalszy. Jak kwitną bzy i kasztany, widok jest nieziemski. A z drugiej strony niestety bloki i ich mieszkańcy, piękne drzewo, a dalej największy park w mieście. Kiedy się stąd wyprowadzę, najbardziej będzie mi żal "kuchennych" drzew.

Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV

Chciałam Wam opisać jak wczoraj późnym wieczorem opadła mi szczęka. Dzień
miałam ciężki i wieczorkiem po prostu zasypiałam na stojąco. Pogasiłam światła
w mieszkaniu, tylko w jednym pokoju gdzie wszyscy siedzieliśmy włączyłam
kinkiet. Szymon oczywiście zmęczony nie był i biegal jak nakręcony. Mąż mówi do
niego - Szymek biegnij do pokoju i przynieś książeczkę z Kubusiem Puchatkiem.
Popatrzyłam na niego jak na wariata...Jak dziecko ma coś znaleść gdy w domu sa
takie ciemności!! Szymek pobiegł. Nie było go ok 2-3 min. Z pokoju dochodził
tylko dźwięk spadających z półki książek. W końcu przybiega a w ręce trzyma
Kubusia Puchatka!!!! Szczęka mi opadła

Inny przykład
Szymek uwielbia bawić się długopisami (bawi się chyba w artyste bo maluje po
karteczkach namiętnie). Tamtego dnia widziałam jak z tym długopisem biegał. Po
jakimś czasie potrzebowałam coś napisać. Szukam, no nigdzie nie ma. W koncu już
taka zła trochę mówię, tak bardziej do siebie, - gdzie ten długopis jest?! A
Szymon wziął mnie za rękę i prowadzi do kuchni. Położył się na podłodze przy
lodówce i mówi "tu". Ja parze, a pod lodówką leży ten właśnie długopis!! )

A gdzie dzieciaczki mają ulubione skrytki?
Szymon uwielbia wszystko chować z moich kozakach. Wczoraj na spacerze czuję że
coś mnie ugniata. Zdejmuję buta (już trochę zmartwiona bo dwa dni temu kupiony)
a tu...niespodzianka....kasztan!!! Znajdowałam już piłeczki a nawet bidon!!

Mielzynski dobra knajpa

Są przkąski typu: talerz parmezanu, peccorino, szynki parmeńskiej i francuskiej
kielbasy z mięsa oślego lub francuskie sery owcze. Są też przekąski cieple typu
grillowana ciabata, tortilla, tost i quiche. Salaty (ale nie trzy listki): z
kozim serem i szefa kuchni. Zupy: np. krem z borowików, krem z kalafiora, krem
z soczewicy, nicejska, 3 fasole z mięsem. Ravioli z grzybami albo ze
szpinakiem, pierogi ruskie lub z mięsem, lasagne bolognese. Dania glówne: np.
kaczka w gigach lub w pomarańczch, indyk z kasztanami, polędwiczki z kurkami,
cielęcina po starofrancusku. Na deser prawie zawsze browny, lub Pani Kinia
(czekoladowy mus) lub tarty.
Menu oprócz przekąsek i salat praktycznie codziennie się zmienia i oferowane
są niektóre z wymienionych potraw, które oczywiście są tylko przykladami i nie
wyczerpują tematu.
A do tego kieliszek lub butelka wina ze sklepu w tym samym wnętrzu.
Pozdrawiam.

Restauracje i dobre wina

Piano Bar ma kuchnię bardzo, bardzo przeciętną a ceny najdroższe w Poznaniu. To po pierwsze. Serwis nadęty i niesympatyczny.

Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "własnej winiarni" (robią wino z kasztanów z pobliskiego parku, czy co?), ale ich karta win to oferta najdroższego i nudnego jak flaki z olejem importera La Passion. Do tych cen dodali oni marżę jakieś 150% i w efekcie wina warte 20 zł kosztują tam złotych 200.

Nie wiem o co

Czy ktoś ma doświadczenia z Restauracją Myśliwską?

to zależy na ile osób planujesz przyjęcie... jak masz duży budżet to możesz
skorzystać z Restauracji Pod Kasztanami, jeśli przyjęcie jest mniejsze a ma być
na wysokim poziomie to możesz pojechać do Restauracji Senat na Wolności. Z nimi
można się dogadać co do cen a kuchnie maja bardzo dobrą.

Wpadki

super-historynka napisała:

> W "Opium w rosole" mała Genowefa wchodzi do kuchni i widzi w niej
> cztery dziewczyny. Trzy z nich mają włosy rude, a jedna ma
> włosy "koloru słomy". Tymczasem we wszystkich innych częściach
> mówione było, że dwie Borejkówny (Gabrysia i Patrycja) to blondynki,
> a Natalia i Ida mają rude włosy! No chyba że mała jeszcze Pulpecja
> ufarbowała sobie włosy:), bo o Gabrysi nadal w "Opium" jest
> napisane, że to blondynka.

Dopiero co wrzuciłam dłuugi artykul w tymze wątku na temat dziedziczenia włosów
Borejkówien i tak mi z tego wyszło, że tą trzecią rudą, to mogła by być Pulpa.
Jeśli ona była wtedy mała i jeśli MM odnosi postacie do jakichś konkretnych
osób, to mogła być wtedy bardziej ruda, niz w okresie dojrzewania - z krzyżówki
wyszło, ze Pulpa musiała odziedziczyć jeden allel na barwnik pomarańczowy, co
mogło dawać rudawo-marchewkowy efekt. Zresztą najlepszy dowód, że jej dzieci też
są rude.
W okresie dojrzewania kolor często nieznacznie się zmienia zwłaszcza u rudych,
którzy zyskują mniej "dzikie" odcienie np z marchewki robi się złoto a z
czerwonych kasztan i u Pulpy też tak mogło być.
Swoją drogą znam człowieka, który w dzieciństwie miał włosy białe jak mleko a
teraz ma czarne :) Czymże wobec takiej transformacji jest rudawy blond!

..widok z okna

Z okna mojej kuchni i pokoju do pracy/tzw gabinet/jest widok na ulice,ktora od
domu oddziela aleja drzew,obecnie w kolorach jesieni/zolty,czerwony,brazowy/,w
promiwniach slonca jest super kolorowo.Po drugiej stronie ulicy mieszka moj
syn,kiedy liscie opadna mozemy do siebie pomachac lapkami.Ulica choc
ruchliwa,to jednak niedokuczliwa,a to za sprawa szczelnych okien,ktore przyszly
ze Skandynawi i dzieki Bogu,ze takie sa.Reszta pokoji ma widok na park,a tam
kasztany i brzozy/moje ulubione drzewa/i pozostalosci po starym ogrodzie
sliwy,grusz,jablonie,w bliskiej odleglosci ogrodek jordanowski,w ktorym buszuja
dzieci.Pod oknek kwitna michaly koloru niebieskiego,piekny dywan,kwitna jeszcze
zolte roze i moje ulubione bordowo-aksamitne.Chadzaja dzikie koty,ktore
dokarmiam.Lubie tu mieszkac.

Okna na północ - proszę o rady!!!

nasz klimat, z iloscia slonecznych dni nas nie rozpieszcza .Mieszkam w
przedwojennej kamienicy,ostatnie pietro (3). Okna + balkon :) z kuchni
(ogromnej) i sypialni sa na polnoc, a lazienki i salonu na poludnie.Gdy slonce
jest wysoko, po stronie polnocnej(swietny widok na spadziste odremontowane
dachy kamienic , czubki wysokich starych drzew i niebo) pomieszcznia nabieraja
wspanialych cieplych kolorow. Ale.... tak jest tylko tych nascie dni w roku.
Reszta wlasnie od wrzesnia do maja nieciekawie.Jednak ile razy o tym mysle "
pocieszam sie widokami" sasiadow pietro nizej, a o tych z parteru nie
wspomne. Stare piekne drzewa w tym wielki zdrowy kasztan jak z obrazka (na
szczescie nie vis a vis moich okien zaslaniajacy swiatlo nawet na ostatnim
pietrze - klatka obok) towrza dodatkowe zaciemnienie.Ja widzie dachy, niebo-oni
niewyremnontowany dol kamienic (takie polowiczne odnawianie).A kiedy opadna
liscie, u mnie otwiera sie przestrzen, a ponzej widac smetne podworka. A
strona poludniowa-slonce non stop, ale tylko do 16-tej, potem odbicia
Przychodzac wiec z pracy po 17tej za cholerkę nigdzie w domu nie uswiadcze
slonca. Czyli dla osob lubiacych slonce najlepszy kierunek wsch-zachod.

Jak Jasiek zaprzyjaźnił się z idiotą

Trzeba zaproponować dziecku rozrywkę alternatywną
Przynajmniej tak samo ciekawą jak oglądanie telewizji. Wyprawę do
lasu, na rower, na basen, zajęcia sportowe, albo zajęcia a wodmu:
malowanie farbami, lepienie z masy solnej, nawet zapomniane ludziki
z kasztanów.
Dziecku nalezy poświęcać więcej czasu, a nie liczyć na telewizor.
Należy dziecko umiejętnie zachęcać do pomagania w kuchni,
sprzatania, prania. Wbrew pozorom dla dzieciaka to fajna rozrywka.

zalety chrześcijaństwa wg. ateistów

> > Nic tak nie łączy rodzin jak wspólne święto, choinka, prezenty,
> > kolędy, dzielenie się opłatkiem itd.
>
> No coś takiego! A mnie się zdawało do tej pory, że są takie rzeczy:
> zbieranie kasztanow ( z dziećmi i teściową) lepienie balwana
> ( z wszystkimi), kopulacja ( z niektórymi), remont, oglądanie wiadomości,
> gilanki- łoj: cuda!
>
> No, ale ja z plebsu, któren niskimi pobudkami jest kierowany.

Te święta, to rytuał, na który trzeba czasem nieźle zaharować: świąteczne porządki, świąteczne pichcenie w kuchni, rozbieranie sypiącej igłami choinki, wyrzucanie zajeżdżającej siarkowodorem pisanki, itp. A przecież nie wszyscy mają dobrze w święta: są ludzie biedni, którzy przez kontrast do innych czują wtedy bardziej uciążliwość swego ubóstwa, są nieszczęśliwi, którzy wtedy też mocniej odczuwają swoje porzucenie, są ludzie uwięzieni w różnych patologiach...

A święta w swoim zamierzeniu miały ludzi ze sobą łączyć. A więc należy dążyć do tego, by tę łączność przywracać prawdziwie, a nie z nakazu, wszyscy razem, poprzez gorączkę zakupów przedświątewcznych i zmartwienie, jaką zbędną mu pierdułkę kupić komuś trzeba, bo... trzeba.

Zatraciliśmy w tym sens, staliśmy się automatami do odtwarzania schematów, rytuałów i tradycji, o której wciąż nam się mówi, że jest "nasza", "jedyna", "najlepsza", "nie wolno jej porzucać", "nie wolno o niej złego słowa powiedzieć". A jest tyle innych wspaniałych możliwości bycia z innymi ludźmi.

Czy wasz kot też jest rannym ptaszkiem?

Niki też tak miała, ale ja rano jestem wredna i wywalam za każde naruszenie
ciszy i spokoju więc kot jak chce sobie w nocy pohasać to idzie do dużego
pokoju i się nie szlaja po sypialni
problem się zrobił jak sypialnie miałam nieczynną i musiałam spać w drugim
pokoju - wtedy dopiero poznałam prawdziwe oblicze mojego kota - skakanie po
desce do prasowania, po szafkach w kuchni (aneks), po regale, turlanie
piłeczek, kapselków, kasztanów, skakanie, próby doskoczenia do suchej karmy na
najwyższej półce - i tak przez całą noc - a około 4-tej przytuliło się toto i
poszło spać i jeszcze ugryzło w nos jak się rano ruszyć chciałam

KSIĄZKI KUCHARSKIE

kupiłem kuchnię chińską pospieszyńskiej obejrzałem bardzo dokładnie i odstawiłem
głęboko na ółkę bo szkoda było wyrzucić. jej zamienniki podobnie jak u kuronia
są mało ciekawe a używanie ziemniaków zamiast kasztanów wodnych czy pieczarek
zamiast chińskich grzybków to to samo co używanie ceresu zamiast masła do
smarowania chleba. pozdrawiam

Dekoracja w kuchni - ziarenka kawy i ...

widzialam cos podobnego w knajpie tylko tam kawa wysypana byla w takie szklane stoly wygladalo super, mieli jeszcze kasztany ale te chyba ci nie pasuja. A w kuchni to mozesz poszalec z fasola (duza gama kolorow), orzechami, kompozycje z cynamonu (niezle wychodza), makarony. Jesli bedzie w szczelnej ramie nic sie im nie stanie. (mozesz uszczelnic zwyklym kitem szklarskim albo silikonem)
Pozdrawiam Kamila

Kolor blatu? Czym sie kierować przy wyborze?

Kolor blatu? Czym sie kierować przy wyborze?
Witam,

stanąłem przed dylematem wyboru odpowiedniego blatu do kuchni.
NIe wiem czy blat dopasować do frontów mebli (wanilia) czy korpusów
szafek i obrzeży (kasztan wenge) czy może do podłogi (płytki Dustin
z Paradyża takie ceglaste)
Bardzo proszę o dobrą radę. Zależy mi na nowoczesnym wyglądzie
kuchni.

Z góry dzięki,
Pozdrawiam Arek

Kolor blatu? Czym sie kierować przy wyborze?

Gość portalu: Arek napisał(a):

> Witam,
>
> stanąłem przed dylematem wyboru odpowiedniego blatu do kuchni.
> NIe wiem czy blat dopasować do frontów mebli (wanilia) czy
korpusów
> szafek i obrzeży (kasztan wenge) czy może do podłogi (płytki
Dustin
> z Paradyża takie ceglaste)
> Bardzo proszę o dobrą radę. Zależy mi na nowoczesnym wyglądzie
> kuchni.
>
> Z góry dzięki,
> Pozdrawiam Arek
czy będzie widać dużo korpusów szafek

Kolor blatu? Czym sie kierować przy wyborze?

Witam ponownie, decyzja podjęta! Udało mi się zobaczyć "na żywo"
zestaw składający się z rozbielanego klonu - front, kasztan wenge -
korpusy i zebrano malawi (blat Pfleiderera)
To jest prawie identyczny zestaw o jakim myślałem i mi się bardzo
podoba.
Oczywiście dla każdego to rzecz gustu.
Postaram się zrobić zdjęcia jak kuchnia będzie gotowa.

Pozdrawiam

aha aaa podłoga to Dustin brown i ściana Arkadia Beige z Paradyża

Zapachy moim życiem.A co jeszcze?

Music was my first love..., od poczatku Markomanii, czyli juz od jakis 15 lat
slucham tej audycji aktywnie, tzn. na sofie i najlepiej z kotem ;), wymieniam
maile z panem Markiem, wszystko co wiem o muzyce, wiem dzieki Markomanii. Przez
te wszytkie lata uzbierala sie spora kolekcja muzyki głównie smooth jazzowej i
filmowej. Malo co tak dociera do glebi mojego jestestwa jak muzyka,
nieodmiennie robi ze mna co chce, jest paliwem bez ktorego nie moge zyc.

Kocham słowo a wiec ksiazki, ale nie siegam tak czesto jakbym chciala...

Zdjecia robie tylko w podrozy, wlasciwie nie zdjecia a slajdy by je pozniej
ogladac z przyjaciolmi przy jakims egzotycznym jedzonku w dlugie zimowe
wieczory. Zdjecia czesto wycinam z gazet, podobnie jak ulubione artykuly,
czasem tylko fragment, jedno zdanie - motto; przepisy kulinarne itp.

O mojej kuchni krązą mity, przesadzone jak to mity, ale fakt, zdarzyło sie pare
obiadkow na miare uczty Babette ;))

Jako esteta, lubie sie otaczac ladnymi przedmiotami, wiec z podrozy przywoże
lampy, pledy i przeróżniaste drobiazgi, puzderka, figurki, nie wieksza niz
kieszen w marynarce, nosze je potem jak kamien albo kasztan w kieszeni.

Generalnie jestem zbieraczem, stad tez zapachowa pasja...:)

1 listopada i otoczka cmentarza

1 listopada i otoczka cmentarza
Cześć
Wczoraj poszedłem do moich bliskich na cmentarz na Bródnie. Pod cmentarzem
wiadomo: lampki, kwiaty. Na cmentarzu pańska skórka i obwarzanki. Jako
małolat zajadałem sie tym niesamowicie
Zaskoczenie przezyłem po wyjściu bramą od strony Wincentego. Dziesiątki
stoisk. Ło matko, czego tam nie było. Koraliki, zabawki, okulary. A kulinaria
do wyboru do koloru. Pieczone kasztany, orzechy w polewie, kiełbaski, wielka
pajda chleba pokryta mieszanką cebulowo-kiełbasianą. Przy tym stoisku była
kolejka gigant. I tak patrzyłem na ludzi, na ich reakcje. Te zapachy
dobywające się z rożen i kuchni sprawiły, że ludzie zachowywali się jak na
festynie.
Czas płynie, zmieniają się obyczaje.
Potem byłem na Powazkach. I o dziwo, tam takiego festynu nie było. Zaledwie
pare stoisk.
Jak u Was to wygląda?

Pozdro
Krzysztof

Czekamy na cud, mały Pociani cud!!!!

Witam!

Pozni wczoraj wrocilismy, bo juz dzisiaj bylo. Wieczorak byl bardzo mily, ale
niktore fragmenty filmu ogladalismy po 5 razy...

Megi, ciesze sie ze wujowi Tomowi dobrze sie mieszka. Mam nadzieje, ze nie klna
za bardzo na halas z ulicy. A jak sie siedzi w kuchni to mozna na te kasztany
za oknem patrzec

Hortika, fajnie ze jestes na Slasku i wcale cis ie nie dziewie, ze ci tam
dobrze. Buziaki dla Tomeczka!

Cytrusia, fajnie ze jedziecie wypoczac. Najwyzsza pora na ta podroz poslubna
A z jacuzzi ostroznie, taka ciepla woda to dobra pozywka dla bakterii, latwo
mozna infekcje zlapac.

Balbinko, jak tam dzisiaj?

Monia, zycze milego swietowania!

Melba, zaraz ide na poczte zobaczyc, czy mail do mnei dotarl.

Olcia, hehehe sasiedzi nie przyzwyczajeni do takich swojskich klimatow

Tatanko, ciotka.aka - buziaki dla was!

Bebell, gdzie ty sie znowu zgubilas??

Buziaki dla wszystkich!

allegro:)

a stoi jeszcze? czy go wywalili? masz jakes zdjecia z wewnątrz? wspolczuje ci
magda tak samo, jak zal mi tych naszych wioskowych niemcow, co przyjezdzaja
raz do roku i ogladaja powolny upadek swoich gospodarstw. a teraz jeszcze te
kasztany, zawalu dosnaną

w takim piecu to weglem chyba, ale ja bardziej chce zeby sobie w kuchni stal i
robil za sezonowego podgrzewacza.

kolor ścian

kolor ścian
Witam!!! Proszę o pomoc w doborze koloru ścian w pokoju dziennym i
kuchni. Pokój: meble wenge, podłoga ciemna, kanapy czerwone, dodatki
szarości i trochę czerwieni, dywany kolor bardzo jasny ecru. W tej
chwili mam bardzo jasny ecru- wygląda prawie jak biały.
Kuchnia otwarta meble nie potrafię nazwać tego koloru /może
kasztan/, ale są drewniane kolor ciepły brąz jaśniejszy od wenge +
sal i mleczne szkło. Jeśli macie jakieś fajne pomysły to proszę
piszcie. Z góry dziękuję i pozdrawiam Ewa.

Hotel Pałac Akropol - proszę o opinie!

wIĘC JA SIĘ WYPIOWIEM NA TENMAT OBU TYCH LOKALI:
1.AKROPOL: wspaniały lokal, b.dobre jedzenie i obsługa.W sam raz na
110 osób. Właścielki są dwie- bo to siostry. Faktycznie w dawnym
budynku nie było najlepiej a i osoba prowadząca nie była zbyt
kompetentna, w dodatku jeszcze pokoje były wynajmowane dla panienek
lekkiego prowadzenia się.
2.Zajazd pod Kasztanami: nie wiem skąd negatywne opinie.Pani
MAŁGOSIA JEST OK , terminy są faktycznie pozajmowane w 100 %.A z
czego to wynika? A z dobrej roboty, kuchni, obsługi itd.

POLECAM ZAJAZD POD KASZTANAMI

POLECAM ZAJAZD POD KASZTANAMI
Witam,
Polecam wszystkim Zajazd pod Kasztanami,21 lutego 2009r. miałam tam swoje wesele i powiem szczerze, że jesteśmy bardzo zadowoleni z przyjęcia weselnego w tym lokalu.Bardzo mili właściciele, profesjonalna obsługa,świetna kuchnia,piękny wystrój.Jeszcze raz składamy podziękowania na ręce właścicielki pani Małgorzaty
www.zajazd.lublin.pl

OFF TOP totalny - trzymac kciuki za Pauline!:)

No właśnie, w starym mieszkaniu Brysio miau pod komodą podobną lokatę - myszki, kulki papierowe i ze sreberka, piłeczki, kasztany, orzechy włoskie... A pod szafką w kuchni - skradzione pomidorki i nektarynki.
W nowym - też lokaty już sobie założył. Tosiek zdążył sobie część przywłaszczyć. Ciekawe, czy to można traktować jako spadek?

mam puszkę kasztanów

jak mowi Mrockata, zalezy jakie sa w tej puszcze. Jesli w slodzonym syropie to mozesz pozrec saute albo lepiej w karmelu a jesli tylko w zalewie to lepiej przerobic. Poszukam w mojej Kuchni Francuskiej i jak znajde fajny przepis to podrzuce.

Ps.
tez uwielbiam pieczone kasztany, bardzo dobre sa tez pinones czyli nasionka araukarii
www.coronelb.cl/2007/05/10/pinones-y-castanas/

na Dzień dobry :)

Nie umiem :)

Ala za coś naprawdę magicznego poczytuję, kiedy mogę zanurzyc dlonie w misie
kasztanów. Sa takie gładkie, mają takie piekne kolory.... dziś widziałam, że
dzika róza już dojrzewa... za chwilę wybiorę się na polowanie na gałązki.
Jesienią ustrajam kuchnie na cały rok, wieszam na belkach u syfitu jakies pęki
zioł, poschłych kwiatów, gałązki dziekiej róży, głogu, jarzębiny :) A między tym
wszystkim fruwają zawieszone na nitkach drewniane ptaszki i dzwonki :) I jeden
slomiany pająk :) Ogromiasty!

Ile Włosi płaca za zbieranie kasztanow ???

Ile Włosi płaca za zbieranie kasztanow ???
Mieliśmy zarabiać po 5 euro za godzinę przy sadzeniu warzyw i zbieraniu
kasztanów. Okazało się, że dostaliśmy po półtora euro. Potrącano nam za
zakwaterowanie i codzienny dowóz do pracy. Spaliśmy w baraku bez okien, na
materacach ułożonych na cegłach, łazienki nie było, kuchnię zrobiliśmy sobie
na polu - mówiła ciężko chora kobieta, która po tygodniu pracy zdecydowała się
z bratem i koleżanką na powrót do Polski.

wiadomosci.onet.pl/2681,2028178,nieludzkie_traktowanie_i_spartanskie_warunki_-_dramat_polakow_we_wloszech,wydarzenie_lokalne.html

Nurtuje mnie to od dłuższego czasu

ja mam jedną duuużą skórzaną torbę, którą noszę zawsze i do której wszystko mi
wejdzie. Jestem typem monogamicznym i jak sobie niedawno piękną fikuśną
torebusię for special occasion sprawiłam, to i tak jej nie noszę prawie wcale, a
jakbym tak miała mieć z pięć toreb, to już w ogóle bez sensu, przenosić:
portfel, scyzoryk wielofunkcyjny, kartę zdrowia swoją, dziecka, dowód osobisty,
kasztany, klucze od auta,klucz do okna, kolczyki, grzebień, spinki Pauli, gumki
Pauli, rysunki Pauli, dwie siatki materiałowe, kamienie, muszle, szminkę
ochronną, malutkie pudełko kremu...
Torbę najczęściej wieszam na wieszaku w przedpokoju, ale niestety, zdarza mi się
walać po pokojach, kuchniach i gdzie bądź. Drugą torebkę trzymam w szafie.

Jeeeest!!!

jaceq napisał:

> Niestety.
>
> Drukarnia znajduje się w Szwajcarii.

No, jak w Szwajcarii jak we Francji pod okupacją?!
Akurat w tym samym czasie, co mecz Niemcy-Argentyna, leciał w TV2 odcinek
kapitana Klossa (ten kultowy odcinek! "Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle" -
powiedział umyślny, a na to ten Niemiec: " Nazywam się von Formann (czy jakoś
tak) i lubię samotność". Piękny odcinek, ale tylko szczątkowo go obejrzałam, bo
mecz był więc musiałam się przeklikiwać. Teraz też jest jest mecz, ale ja coś
akuratnie w kuchni smażę, boć przecie trzeba coś i zjeść i mecz kolejny
obejrzeć. Tylko sie trochę dziwię (ale uprzejmie) Jacqu, że się na Anglika
przekabaciłeś, cytujesz coś niezrozumiale, chociaż ładnie
No. Lecę!
a.

Pieczone kasztany

Oj, tak! Kiedy przed laty po raz pierwszy dopadłam kasztanów, o
których dotychczas tylko słyszałam, nie nacięłam (no bo skąd miałam
wiedzieć?, o Internecie też wtedy jeszcze nie słyszałam), najpierw
miałam w kuchni coś w rodzaju rozpoczęcia III wojny swiatowej, a
potem przez tydzień piekarnik czyściłam...

kaczka - co zrobić by była dobrze upieczona

Kaczke przed pieczeniem nalezy nakluc nozem lub widelcem, w czasie
pieczenia wycieka tluszcz, nalezy czesto podlewac ja w czasie
pieczenia, np. woda, czerwonym winem i in.
Kaczka wyjatkowo dobrze komponuje sie z owocami.
Nie tylko jablka, ale i gruszki, ananas, figi, kasztany, mango,
wisnie, no i przede wsystkim POMARANCZE !
Wielka klasyka z kuchni francuskiej, istnieje wiele przepisow,
dostepnych rowniez na forum i na google.

Co z kasztanów ?

Nalesniki nadziac kasztanami, przepyszne! Jadlam takie kiedys w
Budapeszcie, i takie dobre byly, ze zapytalam kelnerke aby zapytala
kucharza czy mi zdradzi jak robi to nadzienie. Nie wierzylam, kiedy
podszedl do mnie sam szef kuchni i zaczelismy rozmawiac, zdradzil mi
przepis, nie wiem czy do konca, bo moje tak nie smakuja, ale mimo to
sa pyszne. Jak chcesz podam Ci przepis.

Różności pełne serdeczności 4

.....i jeszcze inny klasyk.
Kot i małpa

Żyła po społu u jednego pana
Hultajów para dobrana,
Kot wszędobylski i małpa niecnota.
Te dwa łotry w całym domu
Nie dały spocząć nikomu:
Co chwila to nowa psota,
Nowa kradzież, figiel nowy.
Kot zjadł sery, zamiast iść na łowy,
A małpa kradła, co jej w ręce wpadło.
Pewnego razu, o szarej godzinie,
Grzało się złodziejskie stadło
Przy kominie; a w kominie
Piekła się dla sług i panów
Garść kasztanów.
Gdybyż je dostać! "Słuchaj no, kolego -
Ozwie się małpa - przyszedł mi do głowy
Figiel podwójny, figiel arcynowy:
Nasz zysk, a przy tym strata dla bliżniego.
Czujesz, jak pachną kasztany?
Pokaż, co umiesz, kotku mój kochany,
Dobądz je z ogniska swoimi łapkami.
Ach! Gdybym miała z natury
Takie jak twoje pazury,
Zle byłoby z kasztanami!"
Kotek, skory do posługi,
Wysunął łapkę, sparzył się raz, drugi,
Dmuchnął w pazurki - i znów do komina;
Zręcznie kasztany wybierać zaczyna,
A co wyciągnie, to małpa wnet zjada.
Wtem do kuchni dziewka wpada.
Małpa w nogi. Na kocie skrupiło się zatem:
Nic nie zjadł, sparzył łapę i oberwał butem.
Tak nieraz małe książątko się sparzy
Walcząc dla zysku mocarzy.

Karczma u Karola, Tawerna - prosze o opinie

Hej.Byłam ogladac te sale..3 par moich znajomych miało w Karczmie u
Karola. sami bylismy ogladac w kwiatniu na 2008 i krucho z
terminami, sala bardzo fajna i jedzenie tez podobno super.
Tawerna sala tez fajna, ale jest kilka ale nad goscmi ida schody
(niewiem czy to widziałas) tam sa wogole dwie sale i sadze ze dzwiek
moze sie mieszac. Mało miejsca do tanczenia, ale okolica fajna.
My ogladalismy jeszcze w Lagunie sala duza ale wydała mi sie bardzo
surowa. Bylismy w Zepelinie w Czechowicach sala nowa i na ok 50
osob. W łabedziu bylismy ale nie polecam. Fakt wrazenie robi szklana
sciana z widokiem na jezioro i na tym plusy sie koncza. Klimy nie
ma. Gdzie jeszcze bylismy... w Niwieszy ...Zagiel tam tez fajnie..
Moja znajoma miała na Dzierznie w Posejdonie...w namiocie.... SUPER
Byłam kiedys tez na weselu w Energetyku... polecaja ale mnie tam nic
nie urzekło. Byłam tez na imprezie karnawałowej kiedyś na Zamku w
Toszku. Trzeba ta sale zobaczyc, sa w sumie dwie sale. i jeden minus
załona ktora oddziela kuchnie od gosci...Jest tez restauracja pod
Kasztanami w Zabrzu. Zalezy na ile osob chcecie miec wesele Nie
polecam restauracji UNO.
Hmm nic mi juz wiecej nie przychodzi do głowy.
A my swoje wesele bedziemy mieli w Chacie Polaka.
Moje osobiste wrazenia: Zastanawiałabym sie miedzy Chata Polaka i
Karczma u Karola. Karczma z owodów terminów została wyeliminowana,
Pozniej zobaczyłam Chate Polaka i sie zakochałam ))

Panele podlogowe w kuchni

W całym mieszkaniu mam panele, są w dwóch różnych kolorach kasztan to kuchnio-
salon i buk część bardziej intymna (sypialnie i łazienka). W łazience mam
bukowe panele, a płytki tylko na podwyższonym cokole z kabiną prysznicową i
podwieszanym sedesem. Panele w kuchni wyglądają ładnie i nie ma problemu z
utrzymaniem ich w czystości. Jeśli boisz się, że np. spuchną od zalania wodą,
to ożesz kupić te droższe - z egzotycznych drzew, podobno są wodoodporne.

Chcę odnowić kuchnię mamy - prosze o pomysły!!!

Chcę odnowić kuchnię mamy - prosze o pomysły!!!
Wyobraźcie sobiekuchnię całą w sosonowej boazerii, z sosnowym stołem,
krzesłami, z sosonowymi meblami. Kolor sosny ciemny, kuchnia ma 10 lat. A
może więcej. Pracowałam trochę nad mamą i zaproponowałam DROBNE ;-) zmiany.
Powoli dała się namówić na malowanie wszystkiego na jakieś fajne kolory. I
kiedy się zgodziła, ja zamarłam. Bo to taka odpowiedzialność...

Możecie mi podsunąć jakieś pomysły? Na początku zaproponowałam jej jakiś
jasny beż wpadający w pomarańcz na ściany i zieleń (kasztan, wierzba) na
szafki plus elementy pomarańczowe. Jakieś obrazki itp. Ale im dłużej myślę,
tym niej mi się mój pomysł podoba... Ratujcie! Błagam! Może macie jakieś
pomysły? Linki do ciekawych aranżacji? Musi byc ładnie. Mój tata robił
kuchnię samodzielnie i jak to drewno zmarnujemy, będzie problem... a może
nawet awantura...

Projekty-który wybrać. Proszę o uwagi

Gratuluję gustu i zdrowego rozsadku! Oba są bardzo przyjemne, ładne i sprawiają
bardzo dobre wrazenie (na pewno tez nie zabiją Cie koszty ich budowy). Jezeli
zas chodzi o wybor pomiedzy nimi to rzecz gustu - mnie osobiscie podoba
sie "pod kasztanami" - sprawia wrazenie "bogatszego" i bardziej przytulnego.

W srodku tez wydaje sie logiczniej poukladany - z kuchni jest fajny bufecik na
salon i kominek jest w logiczniejszym miejscu (a nie centralnie w jadalni).
Na gorze w sypilani rodzicow jest sympatyczne miejsce na wypoczynek i balkon
tylko dla siebie - a nie w polaczeniu z innym pokojem.

Aha - zwroc uwage, ze dom pod kasztanami zyskuje sporo na wygladzie zewnetrznym
dzieki okiennicom. W wizualizacji wyglada to ladnie ale nie kazdy instaluje
okiennice w domu i przez to w wersji koncowej moze troche stracic na uroku.

Pozdrawiam i zycze latwych wyborow.
ala

Śmieszne zadania na ZPT-ach : )

Na początku były zwierzątka z kasztanów, wózki ze szpulek do nici (czy są teraz
szpulki??) i łódka z kory.
Były ściegi, później szycie poszewki na jaśka, haftowanie serwetki, szycie i
wyszywanie fartuszka, spódnicy i bluzki. Wtedy nauczyłam się szyć, poważnie!
I wszystko sama uszyłam. Byłam tylko rozczarowana bo fartuszek trzeba było
przynieś wykrochmalony do oceny a u nas w domu nie używało się krochmalu - i
Pani mi obniżyła ocenę.
Póżniej gotowałyśmy ale to było o tyle śmieszne, że w pracowni nie było wody,
nosiło się wiadrem z umywalki w toalecie. I gotować się wtedy jakoś za bardzo to
się nie nauczyłam...
Robiłyśmy też na szydełku i na drutach - ale to umiałam wcześniej, Pani mi
kazała pokazywać jak się to robi. Zrobiłam chusteczkę do nosa z koronką na brzegu.
Dla wyrównania szans damsko - męskich były zajęcia, których robiłyśmy
nieśmiertelny karmnik dla ptaków, łyżkę do butów i sanki dla lalek.Karmnik i
łyżkę jakoś wyczarowałam ale sanki (miały by z kory) Tato zamówił u stolarza -
sam też nie miał coś natchnienia??. Uczyli nas jeszcze bielenia końcówek
przewodów - i w zasadzie do dziś jakoś lutownica mnie nie przeraża - choć nie
wiem co bym dziś umiała...
W każdym razie wszystko to co robiliśmy jakoś znalazło zastosowanie w życiu. I o
zasadach zdrowego żywienia było i o organizacji pracy w kuchni i o zasadach
bezpieczeństwa przy wymianie żarówki.
W każdym razie lubiłam te zajęcia.
Natomiast zawsze mnie zastanawiało dlaczego nazwa tych zajęć była tak często
zmieniana?

Jesien w kuchni

Jesien w mojej kuchni wygląda tak :
Jesienia zupa z dyni obowiazkowo musi byc robei tez inne przetwory z dyni, np
pierogi (jak mi wuyjdzie za duzo mroże w woreczkach), ciasto z dynią, zapiekana
dynia, puree ziemniaczane z dodatkiem dyni, sos z dyni. W słoiki : chutney
dyniowy, dynia w occie, miąż z dyni na póżniejsze przetwory (mroże również).
Takze u mnie festiwal dyniowy trwa nawet w ta niedziele byłam w Ludwigsburgu
na wystawie plenerowej dyń

Co do innych jesiennych dobroci to jak wszyscy chyba susze grzyby, metoda
tradycyjna ze sliwek robie powidła, pieke placek śliwkowy, gotuje knedle i
robię wg Okrasy marmoladę sliwkowo-cebulową do ryby.
Jabłek nie suszę natomiast lubie pieczone w całości z miodem. Z gruszek robie
chutney, i robie też gruszki w occie z dodatkiem miodu.

Uwielbiam patisony, kabaczki, cukinię, bakłażany, kapustę , kalafior, pigwe,
kasztany jadalne Także jesień jest w mojej kuchni pełną gębą

jak urozmaicacie sobie dzień?

Jeśli dzieci są zdrowe, nie ma wichury, burzy bądź ulewnego deszczu
wychodzę na spacery codziennie. Chodzimy do parku karmić kaczki,
teraz będziemy zbierać kasztany, chodzę na stare osiedle domów
jednorodzinnych pooglądać piękne wille, spotykam się ze znajomymi,
robię zakupy, załatwiam różne sprawy. W domu bawię się z
dzieciakami, wyszukuję w necie różniste propozycje zabaw żeby nie
znudziło się ani mi ani dzieciom. Gdy gotuję maluchy mi "pomagają" w
kuchni. Gdy dzieciaki śpią czytam, surfuję po necie, albo leniuchuję
leżąc. Nudzi mi się baaaardzo rzadko.

Humor zydowski

Waclaw Wolfsohn, Zyd wychrzczony przed laty przyjechal na slub i wesele swej
siostrzenicy do malego miasteczka...

Rozpoczyna sie "wielkie zarcie":
- mocna pejsachowka
- wspaniale wino izraelskie "Carmel"
- swietna faszerowana ryba po zydowsku - nadziewana rodzynkami
- cudowny pasztet z kurzych watrobek (specialite de la maison kuchni zydowskiej)
- czulent z brazowymi jak kasztany kartofelkami w tluszczu
- kugel z bakaliami
- kiszka gesia nadziewana podrobami
- gesi pipek z farfelkami
- leguminy na slodko
i wiele, wiele innych specjalow kuchni zydowskiej...

Pan Waclaw zajada te frykasy z apetytem i mysli ze smutkiem:
- Jak ja moglem rozstac sie z taka religia!

Haslo reklamowe dla forum francuskiego

pomysly
Pomysly sa takie. Sa juz podane do admina

*CZY MIKOLAJKA MOZNA POCZYTAC W SIECI?
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
*CZY NAPOLEON JADAL NAPOLEONKI?
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
*ALZACJA? CO TAM JEST WARTE ZOBACZENIA?
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
*RENDEZ-VOUS POD WIEZA EIFFLA
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY NAJLEPSZE KASZTANY SA NA PLACU PIGALLE?
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* GDZIE BYWAJA FRANCUZI W WARSZAWIE?
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY FRANCUZI WIEDZIELI O SOJUSZU Z POLSKA PRZED II WOJNA SWIATOWA?
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* SWIETO NALESNIKOW W KUCHNI FRANCUSKIEJ
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* DLACZEGO BREL SPIEWA PO FRANCUSKU
kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129

nuce sobie

czy czasami mamy?
mamy....i wcale nie takimi czasami...codziennie prawie...

co do nucenia....
obsesyjnie przy zmywaniu naczyń...nucę, podśpiewuję...improwizuję tam, gdzie
nie znam tekstu...
śpiewam w samochodzie....w wannie....w pracy /jak nikt akurat do mnie nie
zajrzy/
no i w kuchni...przy pichceniu....
...'mówiłeś włosy masz jak kasztany...i kasztanowy oczu blask...'....
...'ten pierwszy raz, gdy serce drgnie...ledwo drgnie i już się wie, że to
właśnie ten...tyyyylkooo teeeen...'
i kilka pioseneczek z filmów archiwalnych... typu: 'Ada, to nie wypada....' itp
trochę Bajmu...De Mono...a z angielskiego Bee Gees'ów....Nat K.Cola...
chyba prościej wymieniac czego nie...
pozdrawiam,
Fly

ps' dopadłam miseczkę z mandarynkami...nie mogę się zatrzymać...

wspominajki

Zaczynam i czekam na WAS:))
Nie zaczne od przyjażni ale od dzieciństwa.Było piękne,bajkowe i takie bezpieczne.No,w każdym razie tak o nim myślę.Mieszkałam w XIX-wiecznej kamienicy,gdzie mieszkania były duże i strasznie wysokie.Mieliśmy wprawdzie tylko pokój z kuchnią ,ale w zimie spokojnie mozna było po mieszkaniu jeżdzić na rowerze.Kamienica miała dwie klatki i bardzo duze pdwórko otoczone płotem.Obcy sie po nim nie kręcili ,bo zawsze w domu była czyjaś mama i miała na wszystko baczenie.Ludzie w naszej kamienicy byli bardzo rożni,mieszkali i lekarze, i dyrektorzy, i malarz pokojowy, i rodzina majaca problemy z prawem.Wszyscy jednak byli dla siebie bardzo życzliwi i wszystkie dzieci bawiły sie razem, niezaleznie od statusu finansowego czy społecznego.Zresztą ja nigdy nie zauważałam miedzy nami różnic.Kamienica miała rózne zakamarki.Najlepsze "chowanki"były w piwnicach,a najlepszy widok na niebo i okolice był z ogromnego strychu,nad który unosiła się jeszcze wspaniała wieżyczka.Do podwórza przyłączony był duży i bardzo ciekawy ogrod właścicieli kamienicy,a po ogrodzie biegał grożny wilczur,ktory pogryzł paru z nas kiedy chodziliśmy na "chaby"(podkradanie) do ogrodu .
Na końcu podworza był mniejszy ogrodek zwany piaskownicą,w który w lecie mamy wieszały pranie,co jednak nie zawsze kończyło się dla tego prania dobrze.Kiedy bylismy w "okresie indiańskim",podkradalismy sie do sznurów i przecinaliśmy je,pomimo świeżo zawieszonego prania.W tej piaskownicy rósł jeszcze ogromny kasztan,na którego gałęziach przesiadywaliśmy godzinami.

To w skrócie opis mojego "placu",na wspomnienia zabaw i nie tylko zapraszam następnym razem.PA!

Nieskalanie czyste niebo mamy dzis w Burano - :)

Malutkie dynie
Do ozdoby kuchni lub stolu fajne sa male suszone dynie pomaranczowe,zielone lub
w kropki.Ksztalty maja tez ciekawe.Obok leza kasztany i trzeba pomyslec o
hryzantemach zlocistych i spotkaniu z rodzina.Znowu szrlotka?Czy moze cos
innego.Ale nie mam pomyslu.Pozdrawiam z nadzieja.

kupuję mieszkanie - kolory wnętrz - pomocy!!

Zajrzyj na forum DOM>aranżacje wnętrz...

Kupiłam mieszkanie z szaro-zielonymi płytkami w kuchni. Zamowiliśmy zielone
pastelowe meble (kolor kasztan), sciany w kolorze brzoskwini, pomaranczu
(pastel)... Wyszło b. fajnie, cieplo, a podłoga współgra i nie rzuca sie w
oczy.

Nocleg w Świnoujściu

Do koloru i do wyboru znajdziesz Ewo pod tymi adresami. Sprawdzone i ogólnie
polecane to:

"Belweder"
ul. Wyspiańskiego 1/9
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 327 16 78
Fax: + 48 91 327 16 77
e-mail: recepcja@hotel-belweder.pl
WWW: www.hotel-belweder.pl

"Anna Lisa"
ul. Orkana 5
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 322 55 55
Fax: + 48 91 322 55 66
e-mail: hotel@villaannalisa.pl
WWW: www.villaannalisa.pl

"Albatros"
ul. Kasprowicza 2
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 23 35
Fax: + 48 91 321 23 36

"Atol"
ul. Orkana 3
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 30 10

"HELIOS"
ul. Sienkiewicza
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 322 4884
Fax: + 48 91 322 4884

HOTEL "CIS"
UL.PIŁSUDSKIEGO 26
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 21 14
Fax: + 48 91 321 21 1

Hotel "Ottaviano"
ul.Monte Cassino 3
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 44 03
Fax: + 48 91 321 44 03

Hotel "LAZUR"
Ośrodek usytuowany jest w odległości 150 m. od promenady, w nadmorskim centrum
turystycznym. Prowadzi działalność całoroczną.
Oferujemy pokoje 1,2,3,4-os. z WC, prysznicem,telefonem oraz TV.
Ponadto: parking, kawiarnia, wyśmienita kuchnia.
Adres:
ul. Słowackiego 21
72-600 Świnoujście
Telefon: +48 91 321 26 20
Telefon: +48 91 321 35 16
Fax: + 48 91 322 45 60
e-mail: biuro@hotel-lazur.pl
WWW: www.lazur.swinoujscie.com
WWW: www.hotel-lazur.pl

"Perła Bałtyku"
ul. Sienkiewicza 6
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 24 85
Fax: + 48 91 321 19 91

"Polaris"
ul. Słowackiego 33
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 54 12
Fax: + 48 91 321 54 12

Promenada - Morskie Centrum Odnowy Biologicznej
ul. Żeromskiego 20
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 327 94 18
Fax: + 48 91 321 02 38

"Rezydent"
Uzdrowiskowa 1
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 25 54
Fax: + 48 91 321 25 54

"Piaskowy"
ul. Żeromskiego 24
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 45 18
Fax: + 48 91 321 45 18
WWW: www.piaskowy.swinoujscie.com.pl

"Pod Kasztanami"
ul. Paderewskiego 14/1
72-600 Świnoujście
Telefon: + 48 91 321 39 47

Ufff i to by było na tyle. Pozdrawiam z krainy 44 wysp!

II edycja bannerow / nasze zgloszenie

II edycja bannerow / nasze zgloszenie
* CZY MIKOLAJKA MOZNA POCZYTAC W SIECI?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY NAPOLEON JADAL NAPOLEONKI?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* ALZACJA? CO TAM JEST WARTE ZOBACZENIA?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* RENDEZ-VOUS POD WIEZA EIFFLA
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY NAJLEPSZE KASZTANY SA NA PLACU PIGALLE?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* GDZIE BYWAJA FRANCUZI W WARSZAWIE?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* CZY FRANCUZI WIEDZIELI O SOJUSZU Z POLSKA PRZED II WOJNA SWIATOWA?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* SWIETO NALESNIKOW W KUCHNI FRANCUSKIEJ
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* DLACZEGO BREL SPIEWA PO FRANCUSKU
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* FRANCJA MON AMOUR
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* MAGICZNE MIEJSCA WE FRANCJI
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* FRANCJA NA WAKACJE CZY JAKO MIEJSCE DO MIESZKANIA
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* LUBISZ FRANCUSKIE PIOSENKI?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129
* ZNASZ FRANCUSKIE KAWALY?
FORUM FRANCUSKIE
Kliknij tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129

zabawy dla 1,5-2 latków? jakie?

Oprócz tego co wyżej:

Na spacerze zbieramy kasztany. To znaczy mój syn zbiera. Po powrocie, mama się
bawi w robienie ludzików z kasztanów, syn się patrzy

W domu wzięłam kilkanaście kartek A4 i posklejałam taśmą w ten sposób, że
powstał wielki arkusz na pół pokoju. Narysowałam markerami drzewka, ulice i
ronda, chodniki, jezioro. Z klocków buduję mu sklep i garaż dla koparki i
stawiam obok ulicy. Mój mały jak usiądzie na tym arkuszu z samochodami,
ludzikami - nie ma dziecka pół dnia. Jeździ, parkuje, do sklepu jedzie po bułki
- bawimy się chowanego, uciekamy i łapiemy się wzajemnie
- czasem wyciągam mu namiot iglo i rozkładam w pokoju. Cieszy go samo siedzenie
w tym namiocie
- książeczki tak, ale on teraz woli sam "czytać" i raczej opowiada co widzi na
obrazku
- ogląda bajki "Boba Budowniczego", czeskich "Sąsiadów"
- często też wywozimy śmieci; udaję że dzwonie do niego ze swojej komórki, on
odbiera swoją plastikową; pytam się czy już mogę przyjechać po śmieci i czy
pomoże mi załadować do śmieciarki... po rozmowie przyjeżdżam malym autem pod
jego stópki i pytam się gdzie te śmieci. Synek ładuje do tego samochodu wszystko
co mu leży pod ręką
- bawimy sie też duniami - siadamy na przeciwko siebie i rozłożonymi nogami i
turlamy do siebie wzajemnie. To jest rzadka zabawa, bo ukrywam przed nim dunie
jak tylko mogę, by nie połknął. Może dlatego że jest rzadka, tak go ona bawi.
- w kuchni stawiam go na krześle, podaję łyżkę, mieszadełko, deskę do krojenia,
nóż plastikowy, makaron, ryż, trochę wody, trochę cukru, solniczkę - miesza
przez dobre pół godziny. Później myjemy naczynia. Mam zlew dwukomorowy, więc
stawiam go przy jednej komorze, w której myje garnuszek i łyżkę i przekłada do
mojej komory, gdzie ja myję płynem

Oj dlugi bylby ten post, więc narazie zakończe na tym

orzechy wodne - o co chodzi?

wodne kasztany - water chestnuts. do chinskiej kuchni.

Kuchnia PRL

Była taka książka Katarzyny Pośpieszyńskiej, baaardzo wtedy popularnej guru od
kuchni, o potrawach z różnych stron świata. Autorka zamieszczała przepisy w
dwóch wersjach: oryginalny i "w naszej kuchni". Byłam wtedy krótko po ślubie i
bardzo chciałam znaleźć się i określić w nowej dla siebie roli pani domu więc
brnęłam w te niewyobrażalne przyrodnicze ciekawostki: jak zrobić kapary z
owoców nasturcji a oliwki z niedojrzałych mirabelek? (z kaparami było wyjątkowo
ciężko, bo prawdziwe zobaczyłam parę lat później, w Belgii więc nie wiedziałam,
czy mi dobrze wyszły). jak zrobić garam masala z polskich ziół i innych jakichś
porostów mielonych w młynku do kawy (nie było tak źle, bo miałam młynek)?
jakieś flaki z kalmarów, chałwa z marchwi, ptasie mleczko z żelatyny i chyba
mleka (?). Pamiętam, odwiedziliśmy kiedyś babcię mojego męża, mocno już starszą
panią, która udzielała mi rad i nauk dotyczących gotowania i oferowała swoje
przepisy na różne frykasy. Pozwalałą mi przeglądać swoje zeszyty kulinarne,
mocno już pożółkłe i rekomendowała najciekawsze receptury. W pewnym momencie
powiedziała: TO, TO ZAPISZ KONIECZNIE! a ja odpowiedziałam: nie, za ten przepis
dziękuję stanowczo, do tego jest potrzebny miód i migdały! A babcia (jakaż to
była nadzwyczajna babcia!) powiedziała: Dziecko drogie, wcześniej czy później
będą w tym kraju migdały i miód, i wanilia w laskach i cynamon, i mak i kawa,
dobra herbata i kasztany (bo babcia była bywała i studiowała w Paryżu)i ziarno
sezamowe. Więc ja, ponieważ byłam nie za bardzo asertywna, siedziałam i coś tam
gryzmoliłam o tych migdałach, ale byłam pewna, absolutnie pewna, że nigdy mi
się te notatki nie przydadzą. I natychmiast po pożegnaniu gdzieś je posiałam. I
widzicie, teraz byłyby - jak znalazł...
Teraz będzie mi się jakiś szzczegół z tamtych czasów przypominać, to będę
dopisywać.Pozdr, Hania Jarecka
PS. Oooo, jakis taki byl popularny przepis przerabiania czystej wódki na
bardziej szlachetną ("jak koniak, moja pani, zupełnie jak koniak") metodą
moczenia w niej rodzynek, liści herbaty i jeszcze czegoś... sliwki suszonej?
nie pamiętam. No, a alkohol, z tymi wszystkimi ograniczeniami i sprzedażą od
godz. 13 i jak kto sobie z tym radził - to może być materiał na oddzielny
wątek...

jak mnie to wnerwia

Przepiórki w płatkach róży - na życzenie:)
12 róż, najlepiej czerwonych
12 kasztanów
2 łyżeczki masła
2 łyżeczki mączki kukurydzianej
2 krople esencji różanej
2 łyżeczki anyzku
2 łyżeczki miodu
2 główki czosnku
6 przepiórek

"(...) Płatki róż obrywa się bardzo ostrożnie, starając się nie poranić palców,
gdyż poza tym, że jest to bardzo bolesne (kłuje!), zaplamienie płatków krwią
może zepsuć smak, a nawet spowodować niebezpieczną dla zdrowia reakcję
chemiczną.
(...)skubie się ptaszko na sucho, patryszy je, obsmaża. Po oskubaniu i
wypatroszeniu przepiórek wiąże się im nogi, żeby zachowały wdzięczną posturę, a
potem smaży się je na maśle opruszone solą i pieprzem do smaku. Ważne, aby
oskubać przepiórki na sucho, gdyż po zanurzeniu mięsa we wrzątku mięso nie jest
już tak smaczne. To jeden z niezliczonych tajników kuchni, które poznaje sie
wyłącznie przez praktykę.
(...) Oberwane płatki uciera się w kamiennym moździerzu razem z anyżkiem.
Osobno opieka się kasztany, obiera z łupinek i gotuje. Następnie robi się z
nich puree. Ząbki czosnku kroi się drobniutko i smaży na złoty kolor; gdy staną
się szkliste, dodaje się do nich puree z kasztanów, miód, płatki róż i sól do
smaku. Sos mozna zagęścić dwiema łyżeczkami mączki kukurydzianej. Na koniec
dodaje się esencję różaną, nie więcej niż dwie krople, gdyz potrawa może być
zbyt aromatyczna i pretensjonalna w smaku. Doprawiony sos zdejmuje się z ognia.
Przepiórki wkłada się do sosu tylko na dziesięć minut, zeby przeszły smakiem, i
wyjmuje."

Przepiórki w płatkach róży, Laura Esqiuvel

nocleg w okolicach trojmiasta?

Polecam "gosciniec pod Kasztanem"niedaleko Gdańska,super warunki przepyszna
kuchnia bardzo mili gospodarze,ładna okolica a przede wszystkim
niedrogo,pozdrawiam

Latający Kufer na Baśniowej- nowy lokal

Latający Kufer na Baśniowej- nowy lokal

Przy Grójeckiej 70 otwarto dwukondygnacyjny lokal Latający Kufer

Dwupoziomowa restauracja z wejściem od Baśniowej (nazwa ulicy tłumaczy
nawiązanie do baśni Andersena) zajęła miejsce po legendarnym w ochockich
kręgach sklepie Ronald z konfekcją męską. Restaurację prowadzi rodzeństwo
Barbara i Andrzej Staszczykowie. Barbara to była finansistka, Andrzej z zawodu
jest aktorem. Latający Kufer to ich pierwsze przedsięwzięcie gastronomiczne.
Jeśli wypali - właściciele chcą otworzyć kolejne lokale. Na razie całe dnie
spędzają na Baśniowej.

Baśniowa to spokojna ulica. Właścicielom najbardziej podoba się wiosną, gdy
kwitną kasztany. Poza tym oboje cenią sobie ciszę i spokój tego miejsca, tak
niedaleko położonego od głównej ochockiej arterii - Grójeckiej.

W kuchni Latającego Kufra rządzi dwóch młodych kucharzy - Michał i Marcin.
Właściciele restauracji mówią o nich "Duo Wulkan". Specjalizują się w kremie z
pomidorów i lasagne. Jak twierdzą, te potrawy najchętniej zamawiają goście, a
oni sami lubią je przyrządzać. Poza tym w karcie oprócz oczywistych przystawek
(koktajl z krewetek, sałatka szopska, tatar z polędwicy wołowej z marynatą)
znajdziemy 18 zup - od swojskiego rosołu zaczynając, poprzez nieco zapomnianą
ostatnio szczawiową z jajkiem, cebulową, czosnkową, cytrynową, aż po włoską
minestrone. Po zupie można zamówić pierogi, bigos albo, obecne dziś we
wszystkich chyba knajpkach, pasty.

Z mięs - schab w pieczarkach, żeberka wieprzowe z pieca, T-bone steak. Są też
ryby, np. sola w sosie koperkowym.

Czekając na zamówione dania, możemy przeczytać początek lub zakończenie bajki o
Latającym Kufrze (to zależy, czy siedzimy na górze, czy na dole) - przypominam
jednak, że zakończenie jest o wiele smutniejsze niż początek.

A żeby bajkowy nastrój utrzymać do końca, rachunek dostaniemy w czarodziejskiej
skrzynce.

Przeswietni Czterdziestoletni cz. XIV

No, no ciekawe co Fil ujrzy jak przejrzy na oba ślipka...;-) Miejmy nadzieję,
że nasze forum w jeszcze piękniejszych barwach!

U mnie na zachodzie wiosna w pełni, można powiedzieć, że upał się zrobił. Mój
kasztan uprawiany od kilku lat na balkonie oszalał i dostał liści w ciągu
jednego dnia. Wiosnę staram się zauważać (zgodnie z daną sobie obietnicą, że
jak skończę to już się nie dam "zapracować"), ale korzystać z niej niestety nie
mam szans...

Jak widać po czasie wpisu nadrabiam powstałe zaległości, a wszystko na "miesiąc
temu" ;-(
Masz rację Izo, wszyscy czekali żeby przestała już być "pod ochroną" i teraz
sobie używają. Niestety nie jestem jeszcze na żadnym wyższym poziomie, bo
teraz dopiero się "wszczęły" procedury, które będą mnie kosztowały mnóstwo
nerwów i (mam nadzieję!) nie za dużo pracy. I może przy pozytywnym ich
przebiegu, gdzieś za rok uzyskam ów wyższy status.

Witaj Piranio, czy nadajesz z centrum Polski, gdzie na niezapomnianym
Lumumbowie spędziłam piękne lata studiów? Kwitnij i wypuszczaj listki bo od
tego jest radośniej i piękniej! Chochlik pewnie Ci sam odpisze, ale informuję,
że są to zebrane wspomnienia Chochlika i jej mamy (obie lekarki) na tle
zmieniających się warunków życia. Bardzo ciekawe. Należy się zgłosić do
Chochlika, podać namiary, a następnie za zaliczeniem pocztowym dostaje się to
cudne czytadło.

Bajko, czy wyszłaś już z remontu czy z siebie? Pytam, bo jestem po remoncie
kuchni i oczywiście przejściach z fachowcami, szeroko omawianych na forum
jesienną porą, a teraz przymierzam się do łazienki, ale czekam na Unię
Europejską, bo chwilowo w sklepach cały towar wymiotło...

Dobranoc, bo jednak trzeba się trochę przespać...
I oczywiście miłego dnia tym, którzy muszą wcześnie wstać

betka

~~~ Galerio ~~~ >> Tatrzanske Jaskinie <<

KASZTANY JADALNE (Castanea sativa). Owoce drzewa zaliczanego do rodziny
bukowatych. Używane powszechnie w kuchniach południowej i środkowej (czytaj:
habsburskiej) Europy. W Krakowie z początkiem XIX wieku sprzedawano je głównie
pod postacią "marrons glacés", czyli kasztanów glazurowanych, słynęła z nich
na przykład cukiernia Redolfiego, potem Maurizia, przy Rynku Głównym 38. W
czasach Austro-Wegier kasztany, popularne w całej monarchii, jedzono
powszechnie również pod Wawelem. Jeszcze po drugiej wojnie światowej późną
jesienią na ulicach miasta można było spotkać sprzedawców piekących kasztany
na małych piecykach, a potem pakujących je w gazetowe rożki. W Peerelu o
kasztanach zapomniano, ale od razu po upadku Polski Ludowej pojawiły się w
Krakowie znów, zarówno surowe, jak i pieczone. Dodać trzeba, że w innych
częściach kraju kasztany jadalne nie są znane bądź traktuje się je tak samo
jak mango, owoce pasyjne lub lyczi.

Gdzie kupować
Pieczone sprzedawane są w sezonie (listopad, grudzień, czasem styczeń)
przeważnie w Rynku Głównym ze specjalnej budki. Surowe kupić można (również w
sezonie) na Starym Kleparzu i innych placach targowych, w sklepach
delikatesowych i supermarketach. Surowe kasztany pojawiają się czasem w innych
miastach Polski, ale ponieważ w Krakowie są znacznie częściej kupowane, bo
ludność wie, co z nimi robić, zatem cena jest wielokrotnie niższa (w 1999 roku
kilogram kasztanów kosztował w Łodzi 30 zł, a w Krakowie w Delikatesach przy
Rynku nawet 7,50 zł).

ps

ino swiyrze kupowac, bo jak dugo lezom to plesniejom we srodku.

We doma mogesz je trocha ponakrowac(ponacinac) nozym, i potym dac do
piekarnika. Maszkycic ino jak som fajnie gorke(goronce)

Smacznego!

Moje marzenie - mały domek

Dom pod kasztanem 2
www.archon.pl/index.php?act=32&sid=m3f018a52bd57f&intra=8bebf07380ae920cac4c8cb4e08267ce&crc=b36d27f1aabb95c43cf970d109590f97&lang=pl
Koszt dachu nad wiatą pokryje budowę dachu i 2-ch ścian garażu wolnostojącego.
Balkon ud frontu jest miłym, choć kosztownym i zbędnym elementem
architektonicznym. Nikt rozumny nie będzie na nim przebywał, chyba wypatrując
gości na horyzoncie. Pościelą, wystawioną od frontu, chwalić się nie wypada.
Wejdźmy do środka. Wiatrołap mógłby być trochę większy, żeby pomieścił 3 osoby
mogące swobodnie zdjąć wierzchnie okrycie i przebrać buty. Po prawej stronie
łazienka. Duża, z niewykorzystaną powierzchnią wejścia. Przy założeniu, że
łazienka jest równocześnie kotłownią, jedyna ściana (po lewej stronie, graniczy
z kuchnią i komin można wykorzystać do postawienia wspólnej, podwójnej
wentylacji) do ustawienia pieca CO jest zajęta przez brodzik, piec będzie
tarasował swobodne przejście do wnętrza. Raczej nie ma miejsca na umieszczenie
brodzika w innym punkcie, niż na projekcie. Łazienka duża, ale nie ustawna.
Kotłownia w pomieszczeniu gospodarczym 7 generuje koszty ogrzewania i przesyłu
wody do łazienki 5 ( na dole), a zwłaszcza, do łazienki 2 (na poddaszu). Schody,
z trójkątnymi stopniami, nie są wygodne i trudne do pokonania dla osoby
starszej. Nisza pod schodami, w tym układzie ścian bocznych schodów,
graniczących z pomieszczeniem gospodarczym/pokojem z jednej strony i salonem, z
drugiej, nie może być w pełni wykorzystana na schowek/pomieszczenie gosp. Można
uzyskać najwyżej 1 m2 pomieszczenia, a przy innych schodach i innym ich
położeniu, można uzyskać powierzchnię 2 x większą.
Na poddaszu pomieszczenia są klitkami. Powierzchnia podłóg ok. 55 m2,
powierzchnia użytkowa ok. 37 m2 liczona przy wysokości powyżej 2,2 m, jako 100%
powierzchni i od 1,2 do 2,2 m połowa powierzchni. Przy maksymalnej wysokości
pomieszczeń 2,37 m, oznacza to, że w większości pomieszczenia, będziemy chodzić
zgarbieni. Jest to urok budynków z poddaszem użytkowym, ale o małej powierzchni
zabudowy.
Rozłożenie powierzchni podłóg poddasza na parterze (zwiększenie powierzchni
zabudowy) powinno dać oszczędności w kosztach budowy domu z większym
wykorzystaniem powierzchni użytkowej.

Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjatyckiej

Kuchenka elektryczna wybitnie to utrudnia i dla prawdziwego znawcy to, co ja
tworze to pewnie niezupelnie kuchnia chinska, ale mnie smakuje bardzo, co nie
przeszkadza mi marzyc o woku, ktory na pewno zakupie, jak sie koniunktura
polepszy :-) Teraz musi mi wystarczyc patelnia z grubym dnem i jakos sie udaje.

Tak naprawde gotuje od ponad roku, praktycznie codziennie i mam szczescie, bo
tutaj wlasnie najlatwiej dostac oryginalne skladniki kuchni azjatyckich.
Niektorzy nawet mowia, ze Nowa Zelandia staje sie kolonia azjatycka, ale mnie
to nie przeszkadza, bo dzieki temu mam w sklepie za rogiem taki wybor sosow i
przypraw, ze zyc, nie umierac, a do tego wiekszosc tania jak barszcz.

Kiedys potrzebowalam sosu z zoltej fasoli (calej) i nie moglam go znalezc, to
zapytalam znajomej Chinki, ona mi napisala nazwe tymi swoimi robaczkami i w
supermarkecie azjatyckim musialam prosic o pomoc w odczytaniu i znalezieniu
tego cuda na polce. Warto bylo, bo smak przepyszny, a sloiczek kosztowal moze
ze dwa dolary. Mam pelno przypraw azjatyckich, bo raz, ze uzywam ich bardzo
czesto, a dwa, ze wiekszosc z nich sie praktycznie nie psuje, a przynajmniej
jest dobra przez rok czy dwa. A taka puszka pedow bambusa czy kasztanow wodnych
to mi idzie na jedno danie.

Teraz marze o tym, zeby przywiezc te cuda do Polski i pogotowac dla rodzicow,
bo ich wyobrazenie o kuchni chinskiej to cos w stylu tych roznych sosow slodko-
kwasnych Knorra czy innych, a przeciez tam jest takie bogactwo innych smakow!

Co do kuchni wloskiej, to dla mnie jest ok, ale troche za mdla (w sensie nie
pikantna, a wlasnie na ostre przyprawy mam od roku smaka) i ciezkostrawna. A do
tego wlasnie taka lasagne czy canneloni (ktore uwielbiam) sa moim zdaniem
pracochlonne w przygotowaniu, a nie kuchnia azjatycka :-)

Jak sie robi kasztany pieczone ?????prosze przepis

Koniecznie naciąć. Bo ekspodują. Kuchnia w sosie z kasztanów.
Podłoga. Szafki. Sufit też.
Przerabiałem to:)))
PS. W nagrzanym piecu to wydaje mi się, że trochę krócej. Trzeba próbować.

Ten pan urodził się w 1971 roku....

A ta pani w 1969.
Prad ja kopnal w kuchni, a ze miala chore, zlamane serce to skonczyla w
kasztanach*. A bylo to w 1996.

*) W moim miasteczku na cmentarzu rosnie duzo kasztanowcow
**) To watek kandydatow do nagrody Darwina?

Poziom zdolności, a zawartość damskiej torebki;)

U mnie funkcję torebki pełni niewielki plecaczek, i na przykład mam w nim:
- książkę "Litery" (Junior używał jej w r. szk. 2004/2005) - słuzy mi do
bezpiecznego transportowania dokumentów, na wypadek gdybym jakiś dostała lub
musiał przynieść. Gdzieś.
- melaminową łyzeczkę z owieczką - któregoś razu brałam do pracy serek homo,
serek zjadłam, łyżeczkę umyłam i wrzuciłam do plecaka.
- fakturę dołączoną do przesyłki z merlina, sprzed ledwie 2 tygodni.
- mały słoiczek, taki po marchewce gerbera, z resztkami kawy i cukru - na
początku pracy nosilam sobie porcję jednorazową, potem słoiczek mi zginał
(szukałam go w kuchni, nie było, pomyslałam, ze maż wyrzucił i kupiłam kawę w
czymś ciuut większym niż jednorazówka).
- prawie zużyty krem do rak i prawie nowy krem do rąk.
- niewielka różowa torebka foliowa, dość mocna, jeszcze kilka dni temu nosiłam
w niej sweter, zeby go wieczorem po pracy załozyc pod kurtkę, a rano przed
wyjsciem pakowałam go do owej reklamówki i tak szlismy do pracy, sweter i ja.
- koperta z pismem, ze jedno takie miejsce dziekuje mi za podanie o pracę, ale
mnie nie chą - sprzed chyba 2 miesiecy.
- ostatnia chusteczka nawilzana w opakowaniu.
- parasolka.
- nieużywany (bo miekki i niezamykany) futerał na okulary.
- słomka z mcdonalda w poszarpanym już papierku.
- kosmetyczka, portfel, chusteczki higieniczne.
- kilka torebek foliowych.
- zazwyczaj ksiązka do czytania na przystanku (mój dopracowy autobus ma z
reguły 4-7 minut spoznienia, ale niekiedy przyjeżdza o czasie... trza byc na
czas).

Plus boczna kieszonka:
- dowód osobisty
- pen drive
- guma do zucia
- szczątki długopisu
- działający długopis
- papierki z bankomatu
- apap, 4 z 6 tabletek
- torebka po chusteczkach,w której osttanio przynioslam do domu spineczki,
ktorymi rano upiełam pióra a potem i tak mi sie fryz rozsypał.

Poza tym II sniadanie do pracy tam bywa, telefon komorkowy, klucze...

W kieszeniach kurtki do kompletu mam rękawiczki, pokrowiec od parasolki,
szminke ochronną (albo dwie, bo jedna gorsza kupiona przypadkiem jak lepsza
została w drugiej kurtce, a lepsza jak ją przenioslam do obecnej kurtki), około
15 groszy w pojedynczych grosikach lub dwugroszówkach, jeden tegoroczny
kasztan. Było z 7, ale w niedzielę wyrzuciłam. Były tez zuzyte bilety mpk w
duzej ilosci, bo Junior miał wobec nich jakiś cel, ale juz nie ma i pozwolił mi
wyrzucić.
Na zmianę z córką nosimy w kieszeni zielony breloczek-serduszko.

jaki kolor mebli i podłogi do kuchni

jaki kolor mebli i podłogi do kuchni
hej.proszę was o radę, bo całkiem nie mam pomysłów, jaki zrobić kolor mebli w
kuchni i podłogi jeżeli chcem kuchnię połączyć z pokojem dziennym, kolor mebli
w pokoju to ciemny kasztan i panele też ciemne. pozdrawiam

Polecam firmę ....

Polecam firmę ....
ciągle sie pojawiają tu takie ogłoszenia
,,polecam firme pana kazia , zrobił mi dobrze ..."
przestancie juz z takimi pierdołami
powiem ze mnie to jako spam nie przeszkadza ale jako prymitywizm tak

jesli ktoś chce naprawde dobre meble , to powinien zadac sobie
trochę trudu i znalesc firme której chce powierzyć swoje cięzko
zarobione pieniądze

oczywiscie ze nie mam nic przeciwko temu aby przestrzegac przed
firmami - oszustami i naciągaczami oraz przed partaczami
chociaz to tez moze być chęc udupienia konkurencji ( takie zycie )
ale forma prymitywnej autorelkamy i polecanie samego siebie to juz
zakrawa na kpiny

spam tez musi byc finezyjny , artystyczny
jesli spam jest prymitywny to nie działa
jesli ktoś stosuje permanentnie prymitywny spam to jak moze zrobic
ładny projekt ? artystyczny ?
a pozniej zrobic ładne meble ?
prymityw to prymityw
niech się za odgarnianie smiegu wezmie

nie lubię donoszenia , klikania na kosz , ale i nie lubie
nachalnego , prymitywnego działania

uwaga ( tera bedzie mundre )

uwazam za błąd ze nie mozna tu reklamowac własnych firm
( i tak sie to dzieje ale prymitywnie )
JESLI KTOŚ MA COŚ DO POKAZANIA W DZIDZINIE KUCHNI TO POWINIEN MIEC
MOZLIWOSC TO ZROBIĆ

to userzy powinni ocenić czy to ładne czy nie
czy prymitywne czy do przyjecia
czy warto tam isc czy olac kolesia

jesli ktoś coś robi ( przykładowe kuchnie ) to powinien miec
odwagę ale i mozliwosci poddac się ocenie ale i krytyce


ja się sam nie reklamuje , nawet nie loguje zby ktoś nawet nie
podejzewał ze dostanę na pw jakąs propozycje , nie ma wiec i mojej
wizytówki
jesli to mozliwe to chciałbym pomóc i doradzić ale bez zbędnego
spamu

posty typu ,,zrobł mi dobrze ,zadzwoncie do Rysia .." to coś co
urąga mojemu poczuciu inteligencji i piekna
nawet spam moze być ładny
ale to co tu spotykam to przekracza granice pojmowania

wystarcza się zalogowac , zrobić wizytówkę i po sprawie
jak ktoś oceni ze ma chęc robić w tej firmie to sam się zgłosi
jesli ktoś sam z siebie robi głupa to czy moze liczyć na klienta ,
powazne zamówienie ?

traktowanie internetu jak kibel ( mimo ze forum dotyczy równiez
łazienek ) wiec traktowanie internetu jak kibel , gdzie się
wchodfzi , sadzi kasztana i wychodzi nie spusciwszy awet wody , to
oznaka prymitywizmu zyciowego

dotyczy to zarówno sprzedawców jak i kupców ( kuchni )

wiec moze czas przyjsc po rozum do głowy ?
oczywiscie jesli to nie jest za bardzo męczące ( dla niektórych )

MARCEPANNY I MARCEPANY.cz.2

No niezły dzidziuś z tego twojego maluszka...moja Asia waży 8 kg, no może juz
teraz z chaczykiem...ale przytyje...hihi
Ja stołeczek mam po Kubusiu, jakiejś niemieckiej firmy Geuther. Bardzo fajny.
Drewniany, można z niego zrobić stołeczek i stolik. Ale szczerze mówiąć nigdy
go tak nie robiłam dla Kuby, fotelik stoi w kuchni a swoim pokoiku Kuba ma inny
stolik i stołeczki. Kupili go na roczek teściowie, kosztował 150 zł tak jakoś.
Ja mam sciany w sypialni niebieskie, Kuba ma zielony pokój a kuchnia jest żółta
ciemniejsza, wpadająca w pomarańcz. Bałam się żywych kolorów, ale powiem wam że
jest super. Jeszcze chciałam zrobić bordo przedpokój, ale to za jakiś czas.
Zazdroszcze wam z tymi przeprowadzkami, ja też chciałabym zmienic mieszkanko.
Teraz dużo roboty, ale juz nie długo będzie cię chwalić jak to fajnie
macie....Nam przydałby się dodatkowy pokój, bo jak był tylko Kuba to
przerobiliśmy jeden pokój na duuuuuuużą kuchnie a teraz go strasznie brakuje.
Pozostaje tylko odkładać pieniążki i kupować większe.
Dziś u nas piękna pogoda, nazbieraliśmy już kasztanów (kiedyś o tej porze to
nie było o czym marzyć) i kolorowych liści. Jak wstaną dzieciaki to trzeba coś
z nich zrobić.
JA dziś tylko pomyłam podłogi i tyle. Troszkę prasowania zosatało, ale poczeka
do poniedziałku...okna pomyłam jakieś dwa tygodnie temu, gdy też dopisywała
pogoda. Następne mycie może dopiero na święta....
Bela ja tez chcę takich dziadków, jak to dobrze jak można komuś "oddać"
maluszka na troszkę. Asia jest milutkim dzieckiem, ale czasem fajnie tak pobyć
po prostu samemu.
Pozdrowionka
i miłego weekendu....

Dzien sprzatania biurka

Dzien sprzatania biurka
Po sprzatnieciu po swiateczno-noworocznyzch szalenstwach, nadszedl
czas na sprzatanie w biurku...

Na poczatek znalazlam kilka faktur, ktore w ubieglym roku uznalam za
zaginione i zaplacilam... 'na oko', albo raczej poslugujac sie
wlasna pamiecia do zapamietywania liczb...

Potem znalazlam kilka plyt, oplakanych jako zaginione [(pozyczone i
nieoddane, skradzione (a co? moglam tak myslec?), zagubione
(wrodzona balaganiara ze mnie ;-P)]...

Jeszcze znalazlam gustowny komplecik maluskich srubstakow, a nie tak
dawno chodzilam do sasiada, zeby mi wymienil baterie w czujniku
temperatury, bo nie mialam (tak sadzilam) tak malego krzyzykowego
srubstaka... I co ja mu teraz powiem, jak znowu trzeba bedzie
wymieniac baterie - ze niepotrzebnie go fatygowalam?

Zapomniany nozyk do obierania cytrusow, w poszukiwaniu ktorego z pol
roku temu przetrzasnelam caaaaaala kuchnie...

PINy do karty bankomatowej, z ktorej i tak nie korzystam, bo
wyplacam pieniadze w kasie bankowej...

Trzy zegarki, ktore poszly w kat, bo nie mialam czasu kupic do nich
nowych baterii, ale czas na kupno nowego zegarka mialam ;-P...

Wklady do olowkow automatycznych - wreszcie bede mogla schowac
temperaczke, ktora mi zawadza na biurku...

Naboje do piora wiecznego, ktorego uzywam na co dzien i dlatego mam
poplamione atramentem paluchy, przy naciaganiu atramentu z
kalamarza...

Trzy myszki, ktore dawno powinny byly zginac w koszu na odpady
elektroniczne (a myszy sa elektroniczne, czy moge je wywalic do
zwyczajnego kosza?)...

Muszelki, kasztany, liscie zasuszone i tym podobne sentymentalia...

Porzadkowanie trwa...

Co Wy znajdujecie zagubionego w swoich biurkach? I nie piszcie mi,
ze macie w nich porzadek, bo nie uwierze!!!

Gdzie we Wrocławiu kupię jadalne kasztany?

Epi, ale niesmaczne i 60% zgniłych. Najlepiej kup już przetworzone w sklepach stylu "Kuchnie świata". Kasztany w puszkach widziałem zarówno w Renomie jaki i w Magnolii (zawsze jest jeszcze allegro i sklepy internetowe).

Kiedy potwór znika

Z tym późnym chodzeniem spać, to nie jest wada ich charakteru, tylko
cecha mózgu nastolatka. Ostatnio był o tym artykuł w Newsweeku, albo
Polityce. Nie przezwyciężysz biologii.

Czy Ty czytałaś coś nt. psychologii wieku dojrzewania? Bo z tego, co
czytam, to masz normalne nastolatki w domu. Bezczelne, nie słuchają
się, pyskują, na jedno Twoje słowo odpowiadają dziesięć, olewają. Zapomniał wół, jak cielęciem był?

Dwadzieścia lat temu sam taki byłem. Też pyskowałem, wagarowałem,
nawet - o zgrozo - nie odnosiłem naczyń do kuchni. Powiem więcej: nie
chciało mi się uczyć, pijałem piwko w bramie, brałem udział w bójkach
ze skinami. Moi starzy bywali wzywani do szkoły, z powodu złego
zachowania (np. podmieniania klasówek w torbie babki od geografii).
Nie paliłem, bo mi szlugi nie smakowały.

I co? Żyję. Skończyłem jedne studia (piątka na dyplomie), zacząłem
dla przyjemności drugie (nie dokończyłem, bo nie miałem już
motywacji). Założyłem rodzinę, mam dwie córki, utrzymuję
czteroosobową rodzinę z mojej pensji.

Truli mi rodzice, tak samo, jak Ty swoim córkom. Że marnie skończę.
Że debil jestem, że nieodpowiedzialny, że do niczego nie dojdę w
życiu, że marnuję swoje zdolności, żem patafian, kasztan itp. Gdy
przyniosłem jedną tróję na maturze, dostałem w pysk od ojca. Kto
dzisiaj pamięta o tej trói i jakie ma ona znaczenie w moim życiu? Kto
dzisiaj pamięta o tym, że byłem zagrożony z biologii w 1991 roku?
Jestem magistrem inżynierem... biotechnologii.

Zacząłem się uczyć nie dlatego, że starzy mi truli, tylko dlatego, że
sam odkryłem jaka to radocha zaskoczyć biologicę podczas odpowiedzi
(swoją drogą, gnębiła mnie do końca szkoły). Rodzice nie wiedzieli o
moich lepszych niż poprzednio stopniach, aż do rozdania świadectw w
trzeciej klasie liceum, bo nie zależało mi na ich opinii wcale, a na
wywiadówkę akurat wtedy nie mogli pójść.

Przez to trucie za uszami moi starzy stracili moje zaufanie. Nie
wiedzieli nic o mojej pierwszej dziewczynie. Nie wiedzieli nic o
moich problemach, nic o mojej drugiej dziewczynie. O trzeciej
wiedzieli, bo mieszkała blok obok. Nie znali mnie wcale, zaskoczeniem
dla nich był kierunek moich studiów, który wybrałem itp.

Tego chcesz?

Propozycja dla samorządu ws przedszkoli

Niestety, z twoim stwierdzeniem muszę się zgodzić, ale można też
podykutować:

b-eta napisała: "jak w budynku przy ul.Powstańców może pozostać
przedszkole skoro nie ma tam normalnego placu zabaw, a wychodzenie
na osiedlowy budzi skrajne emocje". Plac zabaw mozna zbudować przy
szkole podstawowej, przejście takiego kawałka chyba nie jest wielkim
kłopotem, poza tym jest blisko las, więc można tam chodzić na
spacery i uczyć się przyrody, oddychać leśnym powietrzem. Jak byłam
mała to przy przedszkolu była 1 karuzela i 2 huśtawki, ale graliśmy
w piłkę, chodziliśmy na spacery, zbieraliśmy liście, kasztany...

b-eta napisała: "catering, owszem, jest super ale kosztuje
też...Wprowadzenie go na stałe do przedszkoli znacznie podwyższyłoby
opłaty z przedszkole". Nie wiem, ale czy chłodna kalkulacja czyli
pensje pań pracujących w kuchni + opłaty za prąd, gaz, serwisy,
sanepid nie są wyższe niż jedzenie z cateringu (przy opłacie
7zł/dzień przez rodziców), nie wiem może należałoby to
przekalkulować, niestety nie mogę się tu wypowiadać, bo nie mam
żadnych danych.

b-eta napisała:"to czy przedszkole na Westerplatte ruszy od września
2009 nie jest do końca pewne, a raczej wątpliwe. Mało czasu." Tego
też nie wiem, ale burmistrz na spotakniu z rodzicami zapewniał, że 1
września nowy budynek będzie oddany do użytku, podobno jest taka
umowa z wykonawcą, pozostaje mieć nadzieję.

b-eta napisała: "tzw. kontenery są przewidziane do czerwca 2009r. i
myślę, że ani chwili dłużej, ponieważ ich wynajęcie i użytkowanie
jest bardzo drogie i mocno nadszarpnie budżet miasta." Pewnie takie
tłumaczenie będzie, ale tak naprawdę to do przedszkola samorządowego
dostają się dzieci rodziców pracujących i zameldowanych w Ząbkach
czyli tych, którzy mają duży wkład w budżet miasta, dlatego wydaje
mi się, że tych mieszkańców należałoby jakoś "nagrodzić" poprzez
pomoc w postaci przedszkoli. Poza tym znalazłam też taki
artykuł: "Dębica Innowacyjny produkt Metal Systemu może rozwiązać
problem braku miejsc w przedszkolach."

www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080921/DEBICA/115372045

Gdzie kupić w Wa-wie kasztany jadalne?

Spróbuj w Kuchniach Świata w Tarasach. Kiedyś widziałam tam kasztany blanszowane, szczelnie zapakowane. Były białe, jak kasztany wodne, ale napis głosił, że to francuskie kasztany.

Radomska knajpa z klimatem????

Pod Kasztanami jest spoko, to raczej kawiarnia do posiedzenia i
wypicia drinka/kawy ale kuchnie tez maja niezla, jadlem tam fajna
golonke.